Porosły, wyschnięty czosnek – nie wyrzucać! Są trzy opcje wykorzystania
Pewnie Pan/Pani również zauważył/a ten paradoks: jeśli kupi się jedną główkę czosnku, w najmniej spodziewanym momencie okazuje się, że już dawno została zjedzona. A jeśli weźmie się z zapasem, to to warzywo jest ignorowane i prędzej czy później zaczyna się psuć, kiełkować lub wysychać.

Oczywiście, spleśniałych lub zgniłych ząbków nie można używać, pozostaje tylko wyrzucić je do kosza. Natomiast te, które są jeszcze zdatne do spożycia, ale straciły wygląd handlowy, nie pozwalam, by całkowicie się zmarnowały.
Czosnek + masło
Ząbki, które dopiero zaczynają się psuć, obieram z łuski i przepuszczam przez praskę. Otrzymuję dużo soku czosnkowego i miąższu, nadających się do przygotowania masła czosnkowego. Można użyć dowolnego tłuszczu – zarówno roślinnego (słonecznikowego, oliwkowego, kukurydzianego), jak i masła.
Jeśli potrzebuję dressingu do sałatek, wkładam trochę rozgniecionego czosnku do szklanego słoika i zalewam olejem roślinnym. Lubię smak nierafinowanego – jest bogatszy i bardziej intensywny, ale z rafinowanym też osiągam świetny rezultat. Trzeba jednak poczekać 3–4 dni, aż olej się nasyci i wchłonie aromat czosnku.
Proszę zwrócić uwagę: przed zalaniem czosnku olejem, należy go koniecznie rozgnieść. W przypadku braku praski, można to łatwo zrobić, miażdżąc ząbki płaską stroną noża, a następnie drobno je siekając. Całe ząbki nie nadadzą olejowi oryginalnych nut smakowych i aromatycznych.
Drugi wariant – z masłem – nadaje się do kanapek. A także jako dodatek do gorących, sypkich, świeżo ugotowanych ziemniaków. Wystarczy włożyć kawałek masła do talerza z ziemniakami i odczekać kilka sekund, aż się rozpuści.
Przygotowuje się tę fantastycznie smaczną mieszankę w następujący sposób:
- Wcześniej wyjmij Pan/Pani masło z lodówki (w ilości, którą planuje Pan/Pani „czosnkować”) i poczekaj, aż zmięknie.
- Dodaj do masła rozgnieciony czosnek i dobrze wymieszaj wszystko widelcem.
- Przełóż do czystego słoiczka z pokrywką lub woreczka strunowego, a następnie włóż z powrotem do lodówki. Jeśli masła czosnkowego wyszło dużo i wie Pan/Pani, że nie zje wszystkiego w ciągu najbliższych kilku dni, włóż je do zamrażarki.
Zielenina na parapecie
Porośniętego czosnku nigdy nie wyrzucam. W swojej pierwotnej formie jest już niesmaczny, za to młoda zielenina doskonale nadaje się zarówno jako dodatek do sałatek warzywnych, jak i jako przekąska do dań mięsnych, w tym zup.
Czosnek jest mało wymagający – rośnie w każdym podłożu i doskonale sąsiaduje z roślinami doniczkowymi. Dlatego po prostu wkładam ząbki do doniczek, w których jest dużo wolnego miejsca, a sama roślina nie zacienia „dolnego piętra”. W moim domu prowizoryczny ogródek znajduje się obok palm i hibiskusa sztamowego.
Zielone pióra rosną szybko, dlatego ważne jest, aby nie przegapić momentu, gdy zaczynają stawać się sztywne: w takim stanie mało kto będzie chciał je żuć.
Aromatyczny proszek
W sklepach na półkach z przyprawami można znaleźć suszony czosnek w postaci proszku. Kiedyś go kupowałam, aby dodawać do kotletów i domowego chleba, posypywać przed pieczeniem mięso i ryby. Teraz robię taką przyprawę sama z lekko nadpsutego czosnku:
- Najpierw zdejmuję z ząbków łuski.
- Potem wycinam uszkodzone części i małe zielone kiełki, jeśli takowe występują.
- Kroję czosnek na plasterki grubości 2–3 mm i układam je na blasze wyłożonej pergaminem.
- Suszyć na powietrzu (np. przy kaloryferze) lub w piekarniku w temperaturze nie wyższej niż 30°C.
- Zmielić za pomocą młynka do przypraw, a następnie przechowywać albo w woreczku strunowym, albo w małym szklanym słoiczku.
I w ten sposób oszczędzam budżet (czosnek przecież nie kosztuje trzech kopiejek), a także cieszę rodzinę niezwykłymi, smacznymi, aromatycznymi potrawami. Spróbujcie i Państwo – jestem pewna, że się spodoba!




A jeszcze przekręcić na maszynkę do mielenia ze słoniną – to pyszne i kom, Zupa i tak z czarnym chlebkiem kanapka
Przez cały sezon, od wiosny do jesieni, stosuję w ogrodzie jako nawóz i fungicyd – świetny środek! Nastawiam stare główki czosnku z kurzym obornikiem i zieloną trawą w wiadrze, potem rozcieńczam wodą i podlewam z polewaczką pod korzeń i po liściu, i żadna fitofthora nie jest straszna.