Teściowa zapytała, po co zmieniono zwykłą gąbkę do naczyń na silikonową, i zdziwiła się, słysząc odpowiedź
Kilka miesięcy temu zamieniłem zwykłą gąbkę do naczyń na silikonową. Teraz nie mogę się nacieszyć – mycie naczyń stało się o wiele przyjemniejsze! Moja nowa „pomocnica” nie nasiąka tłuszczem ani obcymi zapachami, nie rozmnażają się na niej bakterie, a ponadto może służyć jako uchwyt do zdjęcia z kuchenki gorącego garnka czy patelni. Kosztuje przy tym grosze, a jej żywotność jest nieograniczona. Czyż to nie cud?

Czym silikonowa gąbka jest lepsza od polipropylenowej?
Polipropylenowa gąbka wydaje się idealna – tworzy puszystą pianę, nie rysuje talerzy i filiżanek (w przeciwieństwie do twardych szczotek), dobrze zmywa zabrudzenia. Ma jednak dwie ogromne wady, które całkowicie przekreślają wszystkie zalety:
- Szybkie zabrudzenie. Jeśli umyjesz nią talerz po śledziu, gąbka zacznie pachnieć śledziem; umyjesz talerz, na którym był sos czosnkowy – gąbka będzie pachnieć czosnkiem. Co gorsza, w jej porach utkną niewidoczne gołym okiem drobinki jedzenia, których nie da się usunąć.
- Rozprzestrzenianie infekcji. W wilgotnym środowisku wspomniane drobinki jedzenia szybko gniją i stają się pożywką dla milionów bakterii. Bakterie są z tego zadowolone i rozmnażają się z prędkością dźwięku, zasiedlając całą wolną przestrzeń wewnątrz gąbki, podczas gdy leży ona przy zlewie i czeka na swoją kolej. Gdy przychodzi czas ponownego mycia naczyń, dosłownie przenosimy mikroorganizmy na widelce, łyżki, miski i garnki. Może to być niebezpieczne dla zdrowia, ponieważ nie wszystkie bakterie są „przyjazne” człowiekowi. Ze względów higienicznych nigdy nie używałem tej samej gąbki przez kilka dni z rzędu – wieczorem wyrzucałem starą do kosza, a rano wyjmowałem nową z opakowania.
Natomiast silikonowa gąbka jest całkowicie pozbawiona takich wad. Materiał, z którego jest wykonana, absolutnie nie wchłania zapachów, nie mogą do niego przeniknąć zarazki, a tłuszcz i drobinki jedzenia łatwo się zmywają. Ponadto ma kilka innych zalet:
- Trwała. Dopóki nie zniszczę jej fizycznie – na przykład przypadkowo nie stopię na otwartym ogniu lub nie przetnę nożem – będzie zachowywać wszystkie swoje właściwości.
- Uniwersalna. Ponieważ bakterie i brud nie wnikają do środka, można nią myć nie tylko naczynia, ale także warzywa – marchewkę, ziemniaki, buraki. Miękkie, ale sprężyste silikonowe włoski, którymi pokryta jest cała powierzchnia gąbki, doskonale usuwają drobinki ziemi pozostałe na korzeniach.
- Wielofunkcyjna. Jeśli muszę zdjąć z kuchenki garnki z gorącymi uchwytami, a ściereczka gdzieś się zapodziała, używam silikonowej gąbki. Nie da się jej zniszczyć, ponieważ silikon wytrzymuje wysokie temperatury.
- Nie rysuje teflonu. Wcześniej musiałam kupować specjalne gąbki do teflonu, ponieważ mycie patelni zwykłymi gąbkami jest niemożliwe – powłoka szybko ulega zniszczeniu. Natomiast silikonowa nadaje się do wszystkiego.
- Wygodna. Polipropylenowe gąbki występują tylko w kilku rozmiarach – większe i mniejsze. Ich silikonowe „konkurentki” przyciągnęły mnie różnorodnością rozmiarów i kształtów – bardzo łatwo wybrać taką, która dobrze leży w dłoni.
Jak widać, silikonowa gąbka pod każdym względem wygrywa z polipropylenową.
Jak dbać o silikonową gąbkę do naczyń?
Aby ta „pomocnica” wiernie służyła Państwu przez długie lata, wystarczy ją po prostu… myć. Można użyć płynu do naczyń, a także mydła gospodarczego. Nie ma potrzeby wycierania; wystarczy powiesić ją na specjalnym haczyku przy zlewie, a pozostałe krople wody same spłyną.
Pytania i odpowiedzi
Ile kosztuje taka gąbka?
Ceny są różne, średnio to 2 zł. Spotyka się również droższe egzemplarze – za 12 zł, 16 zł, ale uważam, że w tym przypadku nie ma potrzeby przepłacać.
Zwykła gąbka ma twardą stronę. A silikonowa?
A ona ma silikonowe „kolce”, czyli „włókna”. Ich twardość jest zbliżona do średniej, dlatego aby odmyć zaschniętą kaszę gryczaną czy puree ziemniaczane, naczynia należy wcześniej namoczyć w ciepłej wodzie.
Bez silikonowej gąbki można się obyć. Ale czy trzeba? Kosztuje grosze, a korzyści z niej są warte niejedną złotówkę. Jestem pewna, że jeśli Państwo choć raz spróbują umyć nią naczynia, pokochają ją tak samo mocno i gorąco jak ja. A samo mycie garnków i talerzy przestanie być znienawidzonym zajęciem.




Bzdura, kupiłam silikonową gąbkę, mycie naczyń jest niewygodne, płyn do naczyń zużywa się znacznie więcej niż na zwykłej gąbce, ślizga się i niewygodnie trzymać w dłoni, jest śliska.
Całkowicie słusznie. Nie wyrzuciłam tej gąbki tylko dlatego, że znalazłam dla niej zastosowanie. Myję nią ziemniaki i marchew.
Zgadzam się, kompletna bzdura!
Jedna z niej korzyść — można na nią położyć zwykłą gąbkę lub mydło, żeby wyschły)
Co za bzdura ta silikonowa gąbka. Męczyłam się z nią tydzień, na więcej nie starczyło mi cierpliwości, wyrzuciłam i już nigdy nie kupię, nawet za 0,0004 zł. Nic nie wyciera, jest śliska i zużywa się dużo więcej płynu do mycia.
Bardzo niewygodna gąbka do mycia naczyń. Używam jej na działce do mycia młodych ziemniaków i ogórków przed konserwowaniem.
Całkowicie się z Panią zgadzam. Nie rozumiem, po co ją reklamują. Ja tą gąbką myję wannę.
Zgadzam się z poprzednimi negatywnymi opiniami. Używanie do mycia naczyń jest niewygodne. I rzeczywiście, zużywa się znacznie więcej detergentu.
Dołączam się. Pochwalna oda jest nie na miejscu.
Zgadzam się w 100%, środka zużywa się 2 razy więcej.
Zgadzam się z Panią.
U mnie też ta gąbka nie wzbudziła zachwytu, jest bardzo niewygodna w użyciu.
Bardzo szybko staje się tłusta, żałuję, że ją kupiłam.
Zgodzę się, kompletna bzdura. Zużywa się bardzo dużo środków myjących, nie pieni się. Wyrzuciłam po 2 dniach.
Nie o pianę chodzi. Czy Pani wyciska mnóstwo pasty do zębów?
Jeśli nabierzemy wodę do zlewu, włożymy tam brudne naczynia i dodamy trochę detergentu, to można też tą gąbką umyć. Jako opcja.
Nawet tak, szkła umyć zupełnie nie można.
Bzdura, żałuję, że kupiłam
.
Myślę, że świetną alternatywą dla gąbek jest ściereczka do mycia naczyń od Greenway, służy 2 lata, myje samą wodą bez chemii i jeszcze z nanocząsteczkami srebra, jest dwustronna, jedna strona miękka, druga twarda, szorująca. Pierze się mydłem gospodarczym, kosztuje 9,24 zł, ale przez 2 lata się zwróci.
Też bzdura. Starczyła na tydzień, potem cała tłusta, mimo że prałam mydłem codziennie. Potem powiedziano, że patelni nie można nią myć, tłuszczu też. Po co w takim razie jest potrzebna? I do niej jeszcze dodatkową gąbkę mieć. Przysłali wideo, jak ją wygotować z tłuszczu. Horror! A nie super zamiennik zwykłych gąbek na dwa lata.
Ja też miałam głupotę kupić tę «cud-gąbkę», myślałam, że jestem taka niezdara, że nie umiem silikonową gąbką naczyń umyć, kompletna bzdura, wyrzucone pieniądze, autorowi duży i gruby minus za wprowadzanie ludzi w błąd.
Mi gąbka - w ogóle nie…. Ładna, prawda.
Nie wyrzuciłam, ładna, w kolorze moich kuchennych gadżetów, wisi na ścianie… Nawet marchewki myć nią nie wygodnie. Zakurzy się — wyrzucę, powieszę nową. Ponieważ głupio kupiłam od razu dwie))))
Mam taką gąbkę, ale naczyń nią nie myję, po prostu niewygodnie, ale umyć warzywa i powierzchnię płyty grzewczej bardzo nawet.
Kupiłam dwie takie gąbki, strasznie niewygodne, jedną musiałam wyrzucić, druga leży.
Za cenę silikonowych można kupić więcej zwykłych i często zmieniać.
Często zmieniać? a co z ekologią?
Też wyrzuciłam, bzdura, robi się tłusta.
Baaaardzo źle myje!
Kupiłam i wyrzuciłam, nie myje.
Kupiłam taką i żałuję. Kompletny bubel. Cienka. Ślizga się w ręce. Tak leży bezużyteczna.
Gąbka nie nadaje się do żadnych celów. Jak można taką reklamować?
Najgłupszy i najbardziej bezużyteczny zakup w moim życiu.
Zgadzam się ze wszystkimi – gąbka nie spełniła moich oczekiwań, więcej nie dam się nabrać na reklamę.
Gąbka jest kiepska, zgadzam się ze wszystkimi negatywnymi opiniami.
Zgadzam się ze wszystkimi negatywnymi recenzjami.
Nie ważcie się kupić! Kompletny szajs!
Umyć talerz po sobie – silikon wystarczy. Ale po gotowaniu, patelniach, garnkach – tu potrzebne są gąbki z warstwą ścierną. Silikon wygładzi i nic nie zetrze. Pieniądze wyrzucone w błoto.
Też miałam głupotę kupić tę gąbkę. Szczerze mówiąc, to wyrzucone pieniądze. Ale mycie nią warzyw jest wygodne. Więc do warzyw bierzcie, do naczyń nie.
Zauważcie, drogie panie, mężczyźni wolą wszystko naturalne. Po co wam ten silikon?
Gorszego gówna jeszcze nie widziałam – żeby chwalić ten silikonowy arcydzieł, trzeba być osobą, która nigdy nie myła naczyń.
Dawno kupiłam taką. Nadaje się do wszystkiego, tylko nie do mycia naczyń. Można dzięki niej stracić całą tłukącą się zastawę – wszystko się wyślizguje. Warzywa i owoce umyć dobrze, w łazience też można użyć. Ale większego zachwytu nie ma. Żeby zmyć zabrudzenia, trzeba włożyć niemały wysiłek.
Normalna gąbka. Wszystkie negatywne opinie wynikają z nieumiejętności użytkowania i braku zmywarki. Myję patelnie z powłoką nieprzywierającą, których nie można myć w zmywarce – radzi sobie świetnie. Plus dbałość o ekologię.
No wreszcie ktoś zdrowy na umyśle :)
Zgadzam się z panią. Mam taką gąbkę już od około trzech lat. Trzeba się do niej przyzwyczaić, ja po drugim razie się przyzwyczaiłam.)
A czemu na niej bakterie się nie mnożą? Pewnie uciekają przed jej pięknem. Szczęśliwy, kto wierzy.)
Nie wiem, nie używałam takiej gąbki.
Mycie naczyń tą gąbką jest niemożliwe! Raz spróbowałam i wyrzuciłam!
PO CO CHWALIĆ JAKIEŚ BZDURY?
Gąbki do mycia naczyń można zdezynfekować w kuchence mikrofalowej w ciągu kilku minut.
Fuuuu! Potem tak strasznie śmierdzą.
Dałam się nabrać na reklamę i też kupiłam tę gąbkę. Kosztowała, swoją drogą, nie takie małe pieniądze – 3,08 zł. Używanie jej jest strasznie niewygodne, śliska… Krótko mówiąc, pieniądze w błoto, nie polecam!
Nie podoba mi się – nie myje, nie czyści, wyrywa się z rąk. Rozczarowana.
„Nigdy nie używałam jednej i tej samej gąbki przez kilka dni z rzędu – wieczorem wyrzucałam starą do kosza, a rano wyciągałam z opakowania nową” – masakra. To strasznie nieekologiczne!
Używam luffy.
Nie wiem, skąd tyle negatywów na temat silikonowej gąbki. Zobaczyłam reklamę i postanowiłam kupić – nie żałuję. Bardzo wygodna, zużywa mniej detergentu, co oznacza oszczędność. Podarowałam siostrze i byłam zaskoczona, że jej też się spodobała. Trzeba się tylko przyzwyczaić i voilà!
Do mycia warzyw owszem, do głaskania kota od sierści też, ale do mycia naczyń się nie sprawdziła.
Gąbka prawie nie spienia środka i ciągle stara się wyślizgnąć z rąk, czasem wręcz wyskakuje. Na przykład z zaschniętymi resztkami po kaszy gryczanej nie radzi sobie gorzej niż zwykła gąbka. Nie mam kotów ani psów. Oddałam dziecku do zabawy.
Nie wiem, jak bardzo trzeba być niedorobami, żeby nie poradzić sobie z tą gąbką)) Używam takiej już od trzech lat i nie mam żadnych problemów