Jak dać nauczkę hałasującym sąsiadom z góry: «szkodliwe rady» i legalne metody
W większości budynków wielorodzinnych izolacja akustyczna pozostawia wiele do życzenia. Szczególnie widać to, gdy sąsiedzi z góry lubią tupać nogami, ciągle coś upuszczać, przesuwać meble, urządzać zatłoczone imprezy z głośną muzyką i litrami alkoholu. Jeśli nie udaje się ukarać hałasujących sąsiadów z góry, warto wziąć sobie do serca kilka porad „doświadczonych”.

Kiedy prawo jest po naszej stronie?
Ze wszystkimi normami dotyczącymi hałasu i czasu jego „emitowania” można się zapoznać, czytając ustawę federalną „O dobrostanie sanitarno-epidemiologicznym ludności”.
Sąsiedzi naruszają prawo w przypadku, gdy:
- hałas i różne obce dźwięki, przeszkadzające w spokojnym życiu, dobiegają z ich mieszkania od 23 wieczorem do 7 rano;
- jeśli w dozwolonej porze dnia poziom hałasu przekracza dopuszczalny próg 30 dB wieczorem i 40 dB w ciągu dnia;
- dźwięki prac remontowych przeszkadzają ludziom w weekendy lub w dni powszednie od 17:00 do 09:00.
W takich sytuacjach problemy z hałaśliwymi sąsiadami można rozwiązywać oficjalnie – z udziałem prawników. Trzeba jednak będzie udowodnić za pomocą niezależnej ekspertyzy, że sąsiedzi hałasują, w przeciwnym razie sąd nie przyjmie roszczeń.
Warto również pamiętać: jeśli spokojne życie utrudniają sąsiedzkie dzieci, które biegają, skaczą, piszczą i wydają inne nieprzyjemne dźwięki, a ich rodzice po prostu mają to gdzieś („główna wymówka w odpowiedzi na prośby – „to przecież dzieci”), to prawo niestety tu nie pomoże.
Obejdziemy się małym kosztem
Niestety, skargi do organów ścigania na hałaśliwych sąsiadów pomagają bardzo rzadko: policja albo ignoruje takie wezwania, albo przyjeżdża bardzo późno, gdy nad sufitem lub za ścianą panuje już cisza i spokój. Dlatego najpierw należy zastosować jak najbardziej łagodne, pokojowe metody.
- Należy zacząć od rozmowy. Bez awantur i nacisków trzeba spróbować porozmawiać z sąsiadami i wyjaśnić problem. Wszystko może okazać się proste: mieszkańcy nie podejrzewali złej izolacji akustycznej i potraktują prośby ze zrozumieniem. Należy również przypomnieć, że pomimo powszechnej miłości do dzieci i dobrej (czasami) muzyki, wiele osób wstaje do pracy bardzo wcześnie, a w weekendy chcą odpocząć od wyczerpujących dni pracy. Pomaga to rzadko, ale zdarzają się naprawdę wyrozumiali sąsiedzi, którzy wyjdą naprzeciw i wezmą pod uwagę wszystkie prośby.
- Jeśli proste rozmowy nie pomogły, należy delikatnie (przynajmniej na początku) przypomnieć sąsiadom, że zawsze istnieje możliwość zobaczenia ich w sądzie jako pozwanych w pozwie zbiorowym dotyczącym hałasu. Przynajmniej wysoka grzywna może przerazić wielu mieszkańców i pomoże zapomnieć o problemie.
Szkodliwe rady
Fantazja człowieka jest nieograniczona: można zemścić się na sąsiadach tak, że pożałują swojego zachowania i będą cicho jak mysz. Oczywiście nie radzimy uciekać się do „partyzanckich” metod. Jakich dokładnie? Przeprowadzone badanie wykazało, że doprowadzeni do białej gorączki mieszkańcy najczęściej stosują następujące opcje:
- Metoda 1: zablokować drzwi.
Biorą długą deskę lub metalowy łom i opierają jeden koniec w okolicy klamki „wrogich” drzwi, a drugi – o ścianę, stopnie lub poręcz naprzeciwko. Hałaśliwi sąsiedzi nie mogą wyjść z mieszkania, a tylko łzawe prośby i zapewnienia, że już nie będą hałasować, pomogą im wydostać się z improwizowanej pułapki. Trzeba przyznać, że „mściciele” nie odmawiają sobie przyjemności trzymania ich przez kilka godzin, aby lekcja utkwiła w pamięci.
- Metoda 2: zakleić zamek.
To wydaje się drobnostka, ale po kilku takich przypadkach i regularnych wymianach zamka miłośnicy hałasu połączą fakty i wyciągną wnioski. „Mściciel” bierze kilka cienkich igieł lub szpilek, smaruje je dobrym klejem i wkłada do dziurki od klucza. W takim przypadku żadne metody usuwania kleju nie pomogą, a sąsiedzi będą musieli wymienić cały zamek.
- Metoda 3: użyć noża.
Nie, to nie wezwanie do rzezi. Jeśli denerwuje nas wrzeszczący telewizor z góry, miłośnicy ciszy mogą odciąć kawałek kabla antenowego biegnącego w pobliżu balkonu lub okna. Podczas gdy sąsiad będzie rozwiązywał problem, jest czas na odpoczynek od niekończących się talk-show i teledysków.
- Metoda 4: skorzystać z cudów elektryczności.
Ci, którzy mają umiejętności elektroinstalacyjne, ryzykują „poczarować” w skrzynce rozdzielczej i odłączyć prąd w sąsiednim mieszkaniu. Metoda nie jest najpopularniejsza, ponieważ dostęp do skrzynki i pewne umiejętności nie każdy posiada.
- Metoda 5: z nieprzyjemnym zapachem.
Cóż, to już przesada. Jeśli na drzwiach miłośników hałasu jest tapicerka, to doprowadzony do szału sąsiad może zrobić niezauważalne nacięcie i wstrzyknąć za pomocą strzykawki roztrzepane surowe jajko. Straszny zapach gwarantowany, tapicerkę trzeba będzie całkowicie wymienić.
Klin klinem
Ludzie z niedoborem snu i wyostrzonym poczuciem sprawiedliwości często decydują się użyć tej samej broni co „wróg”. Tak rodzą się następujące metody:
- Metoda 6: nagłe zainteresowanie instrumentami perkusyjnymi.
Jeśli sąsiedzi z góry to wielcy melomani i miłośnicy głośnego dźwięku, to wściekłemu sąsiadowi z dołu może przyjść do głowy pomysł komponowania własnych utworów, udając perkusistę. Prawda, zakup zestawu perkusyjnego jest kosztowny, dlatego nowo powstałi kompozytorzy ograniczają się do pary metalowych łyżek i pionu systemu grzewczego.
Jest całkiem prawdopodobne, że z pytaniami pełnymi zdziwienia przyjdą mieszkańcy z dołu, ale w wielu przypadkach można znaleźć w ich osobie sprzymierzeńców i stworzyć własną grupę.
- Metoda 7: montaż dźwięku.
Powszechnie znany, „oklepany”, ale skuteczny sposób z filmów i seriali – nagrać odgłosy hałasu (lub zebrać kolekcję podobnych dźwięków z internetu), zmontować ścieżkę, ustawić ją na zapętlone odtwarzanie. Następnie ustawić mocne głośniki jak najwyżej pod sufitem (można je nawet do niego przyłożyć), włączyć nagranie na pełną moc i stopniowo doprowadzać do szaleństwa hałaśliwych sąsiadów. Wskazane jest opuszczenie mieszkania na jakiś czas, ponieważ taka kakofonia może zaszkodzić pańskim nerwom i uszom.
- Metoda 8: stworzenie improwizowanego głośnika.
Rosyjska pomysłowość, podsycana złością na sąsiada, prowadzi do zdumiewających rezultatów. „Domowi inżynierowie” biorą garnek z wodą, mocno przykładają go otwartą częścią do sufitu. Na garnek nakładają duże słuchawki (idealny wybór – urządzenie z łącznością Bluetooth) i włączają ciężką muzykę (zazwyczaj coś z death metalu). W mieszkaniu, w którym znajduje się garnek-meloman, muzyki nie słychać, za to sąsiedzi cieszą się nią w pełni.
- Metoda 9: „koń trojański” ze środkiem przeczyszczającym.
Pewien zagorzały abstynent (poprosił o nieujawnianie jego nazwiska), któremu znudziły się pijackie awantury sąsiadów alkoholików, zastosował „konia trojańskiego”: podzielił się butelką alkoholu z domieszką środka przeczyszczającego. Jako sposób na alkoholizm to, niestety, nie działa. Ale na jakiś czas zajęło to sąsiadów bardzo ważnymi sprawami.
- Metoda 10: nasi mniejsi bracia.
Jeśli hałaśliwi sąsiedzi mają samochód, powinni być przygotowani na różne niespodzianki. Na przykład, nieustalona osoba może obsypać go prosem, a lokalne ptactwo z pewnością ozdobi pojazd swoją obecnością. Samochód polewa się także walerianą, co bardzo przypadnie do gustu miejscowym kotom z brudnymi łapami i ostrymi pazurami.
Pozornie legalne metody
Jeśli ma pan „sąsiada o pseudonimie Decybel”, to z pewnością pan wie: legalnych sposobów na ściszenie dźwięku – jest jak na lekarstwo. Oto, co można doradzić:
- Użyć papieru. Można rozkleić mnóstwo „hańbiących ulotek” z podaniem dokładnych danych, piętnujących wroga, po całej okolicy.
- Media w pomoc. Można spróbować uczynić sąsiada bohaterem programu telewizyjnego. Być może jeden z lokalnych kanałów nie przepuści okazji, aby zrobić fascynujący reportaż o „sąsiedzkich wojnach” i tym samym zawstydzić Decybela przed całym miastem. Najważniejsze, żeby niezadowolonych było „mnóstwo”, w przeciwnym razie ekipa telewizyjna raczej nie zareaguje.
Najważniejsze, o czym trzeba pamiętać: jakkolwiek by nie dokuczał sąsiad, nie można szkodzić ludziom ani zwierzętom domowym. Psucia cudzego mienia też nie wolno – proszę wybierać metody „niematerialne”. Każde działanie wykonane pod nieobecność właściciela „głośnego” mieszkania radzimy opatrzyć listem wyjaśniającym.





wszystkie tego typu wojny kończą się bójką …!!! A potem w SĄDZIE … Ale trzeba przy tym zdążyć udokumentować pobicie przez policję i biegłego sądowego w kostnicy …
Czy Pan/Pani wie, że każdemu obywatelowi Rosji przez ostatnie 21 lat przyznawano świadczenia socjalne i odszkodowania?
Cisza nocna od 22:00 do 7:00 rano, w weekendy do 9:00. Jeszcze dwie godziny w porze obiadowej.
Dalej nie czytałem, autor jest niekompetentny.
W niedzielę i dni świąteczne wszelkie prace są zakazane.
To zależy od regionu. W każdym regionie obowiązują inne wymagania.
A czy zmiana obicia drzwi z powodu surowego jajka — to nie jest zniszczenie cudzej własności?
Rada z «garnkiem i słuchawkami» — to kompletna bzdura i fejk! Rzecz w tym, że potrzebne są do tego słuchawki o określonej konstrukcji, zwykłych nie da się po prostu dobrze przykleić do ścianek garnka, najwyżej na kilka godzin. Tak samo jak nie uda się dobrze docisnąć wypełnionego po brzegi garnka do tradycyjnie nierównego sufitu. A poza tym trzeba najpierw znaleźć, JAK i GDZIE go konkretnie pod sufitem zamocować. Nawiasem mówiąc, amatorom wibrokolumn dobrze by było odwiedzić najbliższy rynek radiowy i przekonać się, że w ogóle można je podłączyć do typowych źródeł dźwięku: TV, radia, komputera itp. Zwykle są one wyposażone we wzmacniacz, ale «nie za darmo» i bez specjalnych wejść oraz wtyczek do podłączenia. Jedynymi mniej więcej «skutecznymi» sposobami, jeśli oczywiście nie umie Pan/Pani walczyć (z reguły niekulturalni i źle wychowani sąsiedzi — to nie najodważniejsi i nie najbogatsi oraz nie najbardziej wpływowi), pozostają albo PIENIĄDZE, albo SĄD….
1. Czas — podany nieprawidłowo!
2. Zaklejenie drzwi lub podparcie ich — to ograniczenie swobody przemieszczania się jednej lub kilku osób z możliwym dalszym przygotowaniem do zamachu terrorystycznego — Sąd — więzienie!
WNIOSEK: To bzdura (raczej celowa prowokacja — ponieważ zakończenie części tych «rad» — Sąd — więzienie; zakończenie innej części «rad» — kompletna głupota!)
Plagiat. Niesolidny zbiór wycinków z różnych publikacji na ten temat.
Wystarczy podać, że «cisza nocna» obowiązuje od 22:00 do 7:00 rano w dni powszednie. Autor nawet nie wie, że istnieją jeszcze «weekendy» i «przerwa obiadowa».
Jednak dopóki policja bezczynnie się przygląda — wojny nie ustaną. I samosąd — również.
Ogólnie rzecz biorąc, każdy region ma własne «zasady ciszy nocnej». Nie należy więc oskarżać autora o nieznajomość prawa.
Zgadzam się, że autor nie zna ustawy o ciszy.
Ja ze swojej strony mogę podzielić się doświadczeniem walki z sąsiadami.
Piętro niżej i wyżej dały mi się we znaki. Od 6 rano do 4 nad ranem. W ogóle bez snu, jestem wściekła.
Z tymi z góry próbowałam dojść do porozumienia polubownie. Nie pomogło. Dobrze! Napisałam reklamację na nazwisko właściciela i zaniosłam do administracji. Gdy odmówili przyjęcia i przekazania jej właścicielowi, uzasadniłam, że i tak nie podadzą numeru telefonu. Jeśli właściciel nie zaprowadzi porządku z najemcami, zwrócę się do Prokuratury.
Piętro niżej. Dziecko około 3-4 lat. Krzyczy, wyje, tupie, rzuca ciężkimi rzeczami. Nie wiadomo, czy jest samo, czy rodzice śpią. Podchodziłam do drzwi ja i sąsiad z jeszcze niższego mieszkania. Nie chcą nawiązać kontaktu. Dobrze! Skoro ja na górze słyszę, to co dopiero piętro niżej?! Słyszę tupot, zaczynam sama tupać. Słyszę głośną muzykę – włączam u siebie kilka kawałków z basem. Na szczęście mam dużą kolekcję. I ustawiam magnetofon tak, żeby było słychać na dole. Już wiem, gdzie dźwięk przechodzi.
Porozmawiałam też z innymi sąsiadami i powiedziałam, że zwrócę się do opieki społecznej. Ponieważ małe dziecko nie śpi do 2 w nocy. Uczestniczy we wszystkich hałaśliwych zabawach, słychać jego głos. Zostaje samo (?). Nie wychodzi z domu na spacer (?). I tak dalej. Głośno powiedziałam też pod drzwiami, że zawiadomię opiekę społeczną.
I użyłam 'głośnomówiącego'. W łazience jest dobra akustyka. Słychać dwa piętra. Mówię tak, jakbym rozmawiała przez komórkę. I zaczęłam narzekać, że sąsiedzi to idioci, przyjezdni itd.
Nie uwierzycie! Podziałało.
Z wrogami trzeba walczyć ich własnymi metodami.
:-)
W każdym regionie obowiązuje własna ustawa 'o ciszy'. Dlatego nie należy oskarżać autora o nieznajomość przepisów. To Pan/Pani jest w tej kwestii prawnie niekompetentny/a.
Kompletna bzdura, kamera wideo zarejestruje, jak mści się Pan/Pani na sąsiadach, i to Pan/Pani będzie winny/a i zapłaci za wszystkie wyrządzone szkody, plus za krzywdę moralną.
Porady do stand-upu lub felietonu. Za to WSZYSTKO odbije się czkawką, że mało nie będzie. Koleżanka opowiedziała dosłownie wczoraj. Hałasowali na górze długoooooooooooo, miesiącami. I muzyka, i remont itd. Rozmowy, namowy, przyklejanie karteczek (jak tu radzą) z prośbą o ciszę, wzywanie dzielnicowego – ŻADNEJ reakcji. Podczas kolejnej wizyty na piętrze wyżej krzyczeli tak, że słyszeli wszyscy sąsiedzi w klatce. Wykrzyczeli się. A po dnia do tych z dołu przyjechała policja i zabrała głowę rodziny. Okazało się, że mąż (sąsiad z góry) po awanturze wziął i rozciął sobie rękę nożem, obwiniając sąsiada z dołu. I tyle... zawiadomienie, oskarżenie, doszli do Sądu Najwyższego i NIC!!!! Po prostu nie rozpatruje się tam takich naszych zażaleń... Przez rok wypłacali temu 'porżniętemu' sumę pieniędzy... Jaka, do cholery, sprawiedliwość i jakie apele o ciszę...
Super!!!
Odwet – rżenie koni. Wsadzili na kilka lat. I to jest zemsta, jeszcze pogorszył swoją sytuację. Wrogowi nie życzę hałaśliwych sąsiadów.
Wyłączyć światło w skrzynce. Szybko zalać pianką montażową i momentalnie zniknąć. A jeszcze lepiej zrobić to po zakończeniu hałasu. Niech im lodówka przecieknie i długo, długo nie będzie prądu.
Podobała mi się ta rada. Dziękuję.
Tępota
Gdzieś czytałem historię, brzmiącą wiarygodnie. Ktoś wprowadził się pod mieszkanie hałaśliwego sąsiada. Tupanie, muzyka i tańce niemal do rana – na porządku dziennym. Perswazje i próby polubownego załatwienia sprawy nic nie dały, a tancerz z góry tylko się uśmiechał i mruczał: „Moje mieszkanie, co chcę, to wyrabiam”. Poszkodowany miał wielkie szczęście: na jakiejś stronie czy w ogłoszeniu zobaczył, że mieszkanie jeszcze piętro wyżej (czyli nad tancerzem) jest do wynajęcia. Nie pożałował pieniędzy, wynajął je na miesiąc. I pierwszego wieczoru zaprosił przyjaciół, by „pograć w koszykówkę”. Nie trzeba być wieszczem, by się domyślić, że tancerz niemal natychmiast przybiegł, by się wyjaśnić. A jaką miał minę, gdy zobaczył, kto drzwi otwiera z uśmieszkiem na twarzy. Taka sytuacja to jednak chyba zwykłe szczęście, nawet jeśli to prawda.
Świetna historia, szkoda, że u nas nie ma mieszkania do wynajęcia nad tymi palantami.
Przez 6 lat dręczyła mnie stara baba z góry. Po prostu nie reagowałam, znosiłam cierpliwie.
Kiedyś wyjechałam do córki, wynajęłam mieszkanie pewnej młodej kobiecie – one znalazły „wspólny język”.
Wrzało i w dzień, i w nocy, na ulicy się nawzajem pilnowały.
Gdy wróciłam, stara baba przycichła.
Tacy sąsiedzi to nie tylko hałaśliwi sąsiedzi!
To bestie, nie wiadomo po co stworzone przez naturę! Kraść i niszczyć zdrowie i czas ludziom!
Jak ja Pana/Panią rozumiem! U nas na górze skończona matka z palantem na syna.
Całkowicie słusznie, u mnie też takie bestie, nawet nie da się rozmawiać.
A mnie porady przypadły do gustu. Z komentarzy też wyciągnąłem parę informacji. Chciałbym jeszcze pomysłów na ten temat. Dowolnych. Nawet niezbyt poprawnych. Bo wiem z doświadczenia, jak wykańcza bezsenność przez tych wrzeszczących i muzykujących. Aż ręce się trzęsą i pięści zaciskają, gdy tańsza z dołu urządza orgie do rana. Jak z mężczyzną się nie rozmawia – w końcu to kobieta. A właściwie baba. Po dobremu nie rozumie, bezczelnie śmieje się w twarz. Mężczyznę bym po prostu stłukł, a jak poradzić sobie z babą – nie mam pojęcia. Swoją drogą, mało kto wie, że bezsenność prowadzi do cukrzycy, Alzheimera, przyspieszonego starzenia organizmu. Powiedział doktor Myasnikow w programie o zdrowiu.
Ona też kiedyś śpi, wyśledźcie jej rytm. Gdy wróci do domu, włączajcie muzykę, odgłosy odkurzacza, płacz dzieci – wszystko można znaleźć w Internecie. Istnieje strona dla miłośników ciszy, tam warto poczytać. Swoich sąsiadów szybko oduczyłam od zabaw nocnych: pewnego razu balowali do rana i poszli spać... A ja tu – głośniki na podłodze i... Nickelback, Animals i skaczemy, bardzo mnie ta piosenka pobudza. Potem do łazienki, a w komputerze dziecko płacze. I nic nie można zrobić – policja na takie rzeczy nie reaguje. Dwie godziny się zabawiałam, przełączałam wszystkie dźwięki, w tym wiertarkę – i jak odcięło, rok ciszy.
A kiedy się kopulują, podtoczcie głośniki i włączcie wycie psa, płacz dziecka, śmiech – wszystko, co odbiera ochotę do uprawiania seksu.
Prawdopodobnie próbuje przespać się również z Panem, a Pan tego nie rozumie… żartuję, oczywiście. Proszę zapomnieć na 5 minut, że jest Pan mężczyzną i po kobiecemu objąć ją w ciemnym miejscu, tak by zaparło jej dech w piersiach. Przez takie kreatury jak Pana sąsiadka dochodzi do morderstw.
Nad naszymi głowami mają siłownię (
Miałem taką sytuację. Sąsiedzi mieli dwa mieszkania w jednej klatce schodowej. Jedno wynajmowali przez ścianę obok mnie. Gra muzyka. Lokatorzy zasnęli przy muzyce, a ja oczywiście nie mogłem. Wyszłam do skrzynki bezpiecznikowej, wyłączyłam i ustawiłam w pozycję wyjściową. Muzyka ustała i spokojnie spałam do rana. A rano wszyscy zaczęli kręcić się wokół skrzynki. Najwyraźniej nie zrozumieli.
Trzecia nad ranem. Nagle dzwonek do drzwi. Aż mi wiertarka prawie z rąk wypadła!
ZALICZONE!!!!)))
ZAPAMIĘTAJCIE MNIE SZCZĘŚLIWYM I WESOŁYM!!! JUTRO ZACZYNAM REMONT…
Bardzo prowokacyjny i szkodliwy artykuł. Wiele „niewinnych rad” podlega pod Kodeks Karny Federacji Rosyjskiej.
To nie są rady, a marzenia… a marzyć zabronić – nie ma takiego prawa!
Najbardziej oburzające jest to, że ludzie podejmują środki w celu ochrony swojego zdrowia i spokoju, podczas gdy w naszym „państwie prawa” organy odpowiedzialne za porządek NIE DZIAŁAJĄ! DLACZEGO nikt nie pociąga ich do odpowiedzialności? Dlaczego człowiek jest zmuszony gotować się w cudzym gównie?
Po takich manipulacjach sąsiad zrobi to samo w odwecie, więc zamki będzie Pan musiał kupić sobie
Jeśli sąsiedzi z góry – bierze Pan mopa i stuka w sufit. Jeśli sąsiedzi przez ścianę – krzyczy Pan w gniazdko „EEEEEEEEEEEEEEE”. A jeśli sąsiedzi z dołu – to już może Pan sam pomyśleć.
stukanie w sufit nie pomaga. zaczęli jeszcze głośniej hałasować
A jeśli jest sufit podwieszany, gdzie wtedy stukać?
Proszę mi wierzyć, istnieją sposoby bez okaleczeń i kryminalnych afer. Ci, którzy mieszkają poniżej wściekłych sąsiadów, są pomysłowi. Nikt nie chce spokojnie słuchać tego hałasu z góry przez godzinę z bólem głowy. Niech Pan będzie pomysłowy.
Mnie też męczył jeden idiota przez ścianę. Uwielbiał w nocy głośno słuchać radia i urządzać libacje. Wezwania milicji (policji) nie pomagały, podobnie jak rozmowy. Ostatnim razem doszło do bójki, w wyniku której ten dupek pobiegł na policję i napisał doniesienie. Pół roku sądowych batalii, minus 400 zł na adwokata… Lepiej by te pieniądze zapłacił znajomym, żeby dopadli gnoja gdzieś w bramie, bez świadków, i skopali go tak, żeby trafił do szpitala. On tylko tak rozumie. Więc „serdeczne” rozmowy raczej nie pomogą. A można sobie łatwo narobić problemów, rozmawiając z nieadekwatnymi.
Kupiłem modulator FM… nagrałem przez ścianę kolejną jego awanturę z konkubiną i puściłem na jego ulubionej częstotliwości podczas następnej libacji. Na kilka lat dał spokój.
Ostatnio znowu zaczyna się panoszyć. Najwyraźniej kupił sobie głośnik MP3 i puszcza jakieś badziewie. Został ostatni „joker” – jego instalacja przechodzi przez moją skrzynkę mieszkaniową. Przy następnym „zaostrzeniu” zastosuję…
I tak żyjemy. ((
Świetnie sobie Pani/Pan poradziła/poradził!!!! Ja też zasadniczo ucierpiałam/ucierpiałem, ale się nie poddałam/poddałem.
Miałem złych sąsiadów na dole… prawdziwe mendy… oto co zrobiłem. Zdjąłem sedes. Do pionu kanalizacyjnego na 3 metry (poniżej otworu sąsiada) opuściłem piłkę z wężem. Napompowałem ją, żeby rozepchała rurę od środka. Wszystko to robiłem o 4 nad ranem. Czekamy. Wszyscy sąsiedzi z góry poszli do toalety/pod prysznic. U sąsiada na dole był gejzer z jego sedesu… ze wszystkimi tego konsekwencjami… potem spuściłem piłkę i wyciągnąłem ją z powrotem?
Mocno))))
Tak, hałaśliwi sąsiedzi to problem, a jeśli do tego dochodzą psy skomlące godzinami i siedzące bez spacerów w mieszkaniu, to już jest istny dom wariatów… chciałoby się, żeby zrozumieli po dobremu, bez awantur… ale im spokojniej się zwracasz, tym bardziej ludzie nie rozumieją lub udają… czekają na działania…
jakże to wszystko znajome!!!
Psiarze to kompletny niewypał. Gorsi od pijaków.
Nad nami mieszkają totalni skończeni. Jeszcze i dzieciaka ciumkają. Kiedyś byli dobrymi sąsiadami, a teraz jest nam aż dziwne, że tak bywa. Policja nie pomoże nigdy, no chyba że złapią ich w momencie hałasowania, teraz powiedzieli, że tylko sąd.
Piętro niżej – pijacy-handlarze. Picie, imprezy, wrzaski i tak dalej. Piętro wyżej – słonie tupią od rana do nocy. Coś przesuwają, upuszczają. A w przedsionku 4 mieszkania i wszyscy tak he… trzaskają drzwiami wejściowymi, że moje drzwi się trzęsą. Przedsionki na wszystkich piętrach są zamknięte, nikt nie ma dzwonków. Niech się z nimi Pani/Pan dogada. A w środki w postaci wzywania policji nie wierzę. Wszystko to bzdura. Nikomu nic nie jest potrzebne. Mam wrażenie, że w klatce mieszkają sami przygłupi, którzy uciekli z wariatkowa.
Udziela Pani/Pan rad, ale nie bierze pod uwagę, że są j.….. sąsiedzi na dole, którym rzekomo przeszkadza hałas!
U mnie w domu przez 14 lat ani razu nie było gości, ani razu nie puszczaliśmy głośno muzyki ani telewizora, ani razu nie było nocnych imprez, dzieci bawią się tylko do 21:00, śpią ściśle od 22:00, remont robiłem tylko w godzinach 10:00-17:00 z przerwą 12:00-14:00 itp.
A ta stara s… chodzi i narzeka, to mój kot tupie, to jej hałas (kroki) przeszkadza o piątej wieczorem.
A Pani/Pan proponuje, żeby mi jeszcze zrobiła jakieś świństwo z drzwiami albo instalacją?
a ty, s…u, chciałeś tylko jej od rana do wieczora swoje g…o na głowę kłaść???
Niestety, w większości przypadków stoją teraz drzwi wspólne i nie ma możliwości dostania się do hałaśliwych sąsiadów. W moim przypadku, przy próbie rozmowy, posłali mnie na trzy litery, nawet drzwi nie otworzyli. A sąsiedzi z piętra, jeśli otworzą, to stoją i czekają, aż zakończę wizytę, żeby zamknąć drzwi po mnie. Tak więc przytoczone wyżej rady mi nie pasują. Zostają tylko instrumenty perkusyjne.
A nad nami, półtora roku temu, zamieszkała przeklęta rodzina hieromnicha Longina (Nowosiołow O.W.) z Sołowieckiego podwórza w Moskwie. 30 lat temu przyjął postrzyżyny mnisze i złożył ślub Panu o nieposiadaniu, pozostawił w posiadaniu mieszkanie i przez te wszystkie lata wynajmuje je lokatorom! Grzech śmiertelny! Jak diabły na kopytach skaczą po zgniłej podłodze, słychać wszystko, co wyprawiają! Nie mogę znaleźć rady, mnich wszystko wie, ale milczy. Więc piszę wszędzie, na prawosławnych stronach od razu BANIUJĄ. Oto i słudzy kościelni, grzesznicy przebrani!
do mieszkania hieromnicha się wprowadzili
ciekawe rozważania o mnichu. On jest mądry. To jest komercja.
A u mnie sąsiad z góry schizofrenik, w nocy rzuca na podłogę ciężkie szafy, od tego huku nie tylko boli mnie głowa i serce, ale i w uszach dzwoni. Policja nie pomaga, perswazje nie działają. Sąsiad zapewnia, że mieszka sam, ale słyszymy, że z jego mieszkania dochodzą stłumione kobiece jęki, w zarządzie budynku mówią, że mieszka z nim matka, a on ją bije. Proszę poradzić, gdzie się zwrócić, jeśli sąsiad jest nie tylko hałaśliwy, ale i psychopatą.
a u mnie odwrotnie, setkilogramowa sąsiadka z dołu, chodzi jak słoń, przy tym młoda, ma tam bazę treningową z seksodromem. Przy tym lubi sprzątać i prać w nocy. Czekam, kiedy natura weźmie swoje i urodzi dziecko, któremu będzie potrzebny spokój i cisza. Wtedy ja będę skakać, kiedy zechcę.
A jeśli muszę zdjąć starą płytkę z podłogi? Bez młota udarowego ani rusz. Jeśli sąsiedzi sami mi bez hałasu zdejmą, jestem tylko za.
Wprowadziliśmy się do mieszkanka. Sąsiedzi — matka z dorosłym synkiem — schizofrenicy, chyba są pod opieką psychiatryczną. Ale muzykę lubią dobrą. Beatlesi, Pink Floyd itp., ale wszystko to od 00.00 i dalej ostro do 4 nad ranem…, ja o…, chodzę dzień do pracy, dwa … i tak dalej. Wyłączałam im światło, no trochę pomagało… ale ileż można…. Wezwałam policję, do mieszkania nie mogą wejść, my pukamy, dzwonimy — bez skutku….. Dzielnicowemu patrol policyjny przekazał informację, on przyszedł, kazał napisać oświadczenie…. Ja mu mówię: «Pan do nich nie wejdzie». On odpowiedział: «To nie pana sprawa». I iiii….. no i 3 lub 4 lata nie widzę i nie słyszę tego chorego…. Matka mnie nienawidzi. Ostatnio przypadkiem dowiedziałam się, że syna wywiozła i schowała na daczy, no i on tam mieszka.
S. z garnkiem. Świetny. wariant. Tylko ja użyłem w celach wychowawczych marsza żałobnego o 4 nad ranem na 2 godziny.