Jak przygotować narty do spaceru: środki specjalistyczne i domowe
Smarowanie to niezbędna procedura zarówno dla nart plastikowych, jak i drewnianych. Te pierwsze wystarczy pokryć maścią trzymającą, te drugie wymagają więcej uwagi i smaru do ślizgu.

Po co smarować
Najczęściej amatorzy narciarstwa pytają mistrzów: «Czym nasmarować narty, aby lepiej się ślizgały»? Nie ma uniwersalnej odpowiedzi. Wszystko zależy od problemu:
- narta ślizga się, cofa się przy odbiciu (nie trzyma, przepuszcza),
- narta z trudem jedzie, jakby zaczepiała się o śnieg (doświadczeni narciarze mówią w takich przypadkach, że narty są «tępe»),
- do podeszwy przykleja się śnieg,
- pod wiązaniem tworzy się lód.
Wszystkie te problemy rozwiązuje smar trzymający, czyli maść. Zazwyczaj są to łatwe w aplikacji materiały, które rozprowadza się korkiem (naturalnym lub sztucznym) i są niezbędne dla wszystkich rodzajów nart: zarówno drewnianych, jak i plastikowych, amatorskich i profesjonalnych. Zadaniem takiego środka jest poprawa przyczepności do śniegu, aby uzyskać silne odbicie, ale bez uszczerbku dla prędkości ślizgu.
Czy trzeba smarować narty z nacięciami
Plastikowe narty z nacięciami są pozycjonowane jako «załóż i jedź», czyli nie wymagają smarowania, zamiast maści trzymają je nacięcia. Wadą takiego sprzętu jest to, że nie radzi sobie na twardym śniegu, a skorygowanie sytuacji jest praktycznie niemożliwe.
Gdzie smarować
Maść trzymającą nakłada się w miejscu, które przylega do trasy podczas odbicia – na część środkową. Jest to odcinek na powierzchni ślizgowej narty, zaczyna się pod piętą i kończy około 15–25 cm powyżej wiązania.
Smar zwiększający prędkość – parafina – rozprowadza się na końcach, czyli na powierzchni ślizgowej, z wyjątkiem części środkowej. To już przygotowanie sportowe, całkowicie nieobowiązkowe, jeśli chodzi o sprzęt plastikowy/półplastikowy i rekreacyjną jazdę. Narty drewniane najprawdopodobniej będą wymagać obróbki parafiną, ale dziś znani producenci, na przykład Swix, wypuszczają «leniwe» warianty, które nakłada się bez żelazka.
Rada
Jeśli celujesz w amatorską, ale szybką jazdę i wybierasz narty plastikowe, bierz gładkie, bez nacięć i koniecznie z materiału wysokocząsteczkowego – takie są droższe, ale i ślizgają się szybciej.
Oprócz parafiny, która ujednolica strukturę drewnianej podeszwy nart i chroni przed rysującymi frakcjami lodu i śniegu, w sporcie stosuje się przyspieszacze, które składają się prawie wyłącznie z fluorowęglowodorów i wielokrotnie zwiększają prędkość ślizgu – takie materiały nakłada się na końce sprzętu.
Jak często
W idealnym przypadku maść trzymającą odnawia się przed każdym wyjazdem, biorąc pod uwagę warunki pogodowe. Plasteliny nakłada się na starą warstwę i rozciera korkiem. Smary płynne (klistery) należy po każdym wyjeździe usuwać skrobaczką, a przed kolejnym nakładać od nowa, w przeciwnym razie pobrudzą ręce, ubranie i pokrowiec.
Narty drewniane – zasób czystosc.decorexpro.com zaleca smarować na końcach klasycznym smarem ślizgowym o średnim zakresie temperatur (–2–8), z użyciem żelazka. Taka powłoka wytrzyma cały sezon lub co najmniej połowę przy amatorskim jeżdżeniu, a przed każdym wypadem na narty trzeba będzie odświeżyć tylko maść trzymającą na stopce.
Oczywiście, w idealnej sytuacji smar należy zmienić na cieplejszy lub chłodniejszy, jeśli zmieni się pogoda, ale w praktyce mało kto wychodzi na przejażdżkę w –20°C, a przy zerze narty ze smarem o średniej temperaturze będą jechać całkiem zadowalająco. Znacznie ważniejsze jest nałożenie płynnej maści na stopkę (przeznaczonej na ciepłą pogodę i lodowatą lub mokrą trasę).
Czy nowe narty trzeba smarować?
Zazwyczaj tak. Narty ze średniej półki cenowej są dostarczane „gołe”, a po zakupie trzeba je nasmarować do trzymania, a drewniane dodatkowo do ślizgu (oraz zabezpieczyć przed wilgocią). Istnieją jednak modele, które są już nasmarowane – powinno to być wskazane w instrukcji. Narty plastikowe i kombinowane nie wymagają smarowania do ślizgu, chyba że są przeznaczone do sportowego biegu.
Czym smarować
Jak już ustaliliśmy, maści dzielą się na trzymające – do stopki i silnego odbicia – oraz przyspieszające. Zarówno jedne, jak i drugie są dostępne w postaci brykietów lub sztyftów zamkniętych w polietylenie, folii lub plastiku, a także w formie płynnej w tubach (klisterach). Przyspieszacze są ponadto produkowane w formie sprayu.
Dla przypomnienia
Maść trzymająca u sportowców nazywana jest plasteliną, a przyspieszająca – parafiną.
Specjaliści zalecają początkującym kupowanie niedrogich zestawów, które zawierają 3–4 brykiety maści trzymającej, korek i skrobaczkę. Łatwo z nich korzystać samodzielnie, bez wizyt w salonach i u fachowców.
Firmy producenckie, które zdobyły zaufanie narciarzy:
- Swix,
- Visti,
- Toko,
- Briko,
- Festa,
- Zet.
Materiały zastępcze
Na forach dość często omawia się domowe metody obróbki nart. Najczęściej pojawiają się propozycje zastąpienia maści mydłem, parafiną świecową, smalcem.
Mydło
Najbardziej bezużytecznym materiałem do smarowania nart na ślizg jest mydło. Po prostu zmywa się po kilku metrach ślizgu. Jako maść trzymająca w ogóle się nie nadaje. Dlatego nie warto tracić czasu.
Parafina
U podstaw maści narciarskiej leży właśnie ten materiał. Parafina medyczna wykazuje dość dobrą plastyczność i umiarkowaną odporność na zużycie. Jednak do specjalnych środków dodawane są dodatki, które poprawiają ślizg lub odbicie w określonej temperaturze; dobre smary zawierają fluor, który zwiększa prędkość. W zwykłej parafinie tego nie ma, ale jest to całkowicie dopuszczalny materiał dla tych, którzy już nauczyli się jeździć i nie planują długiej trasy.
Wosk
Wosk, podobnie jak parafina, jest całkiem akceptowalnym, ale niezbyt skutecznym zamiennikiem smaru narciarskiego. Jego główną wadą jest to, że nie wytrzymuje mrozu. Wosk pszczeli w takich warunkach szybko się szkli i schodzi płatkami.
Rada
W zwykłych świecach zazwyczaj używa się nie wosku ani parafiny, ale stearyny, która pod względem właściwości znacznie ustępuje analogom. Dlatego nie należy oczekiwać dobrego ślizgu po natarcin końcówek nart świecą.
Słonina
Tłuszcz zwierzęcy jest rzeczywiście z powodzeniem stosowany jako maść do kolby. To ludowy trik, stosowany dawniej przez myśliwych z Północy (zarówno współczesnej Rosji, jak i Półwyspu Skandynawskiego). Tłuszcz dobrze usuwa przyklejanie się śniegu i zwiększa prędkość. Nakłada się go na końce nart. Czasami kawałki tłuszczu mocuje się bezpośrednio na powierzchnię ślizgową. Rzecz w tym, że tłuszcz dość szybko się ściera i trzeba go odnawiać podczas długiej trasy.
Futro
Nowoczesne nacięcia to właśnie słaby i niezgrabny odpowiednik futrzanych naklejek, które do niedawna były przybijane do nart myśliwskich przez mieszkańców Północy i Syberii. Sekret polega na tym, że futro niektórych zwierząt (przede wszystkim jeleni) rośnie ściśle w jednym kierunku i jest przy tym dość sztywne.
Narty z takimi nakładkami nie jadą do tyłu, a jak zauważają narciarze, którzy mieli okazję wypróbować tę metodę w praktyce, najnowocześniejsze i najskuteczniejsze maści nie są w stanie przewyższyć futrzanych nakładek. Minusem takiej nakładki jest to, że jest droga, a jej wymiana jest trudniejsza niż odnowienie warstwy maści.
Dziś w sprzedaży są narty z kamusem (futrzaną lub inną wkładką, która zapobiega cofaniu się sprzętu).
Smar silikonowy
Spray silikonowy to kontrowersyjna kwestia. Jego skuteczność zależy od jakości samego materiału i pogody. Większość narciarzy na forach zauważa, że taki smar szybko schodzi i wystarcza tylko na pół kilometra. Są jednak udane przykłady, kiedy spray silikonowy utrzymał się przez cały trening i całkiem akceptowalnie zwiększył prędkość ślizgu.
Strona czystosc.decorexpro.com uważa za celowe stosowanie sprayu silikonowego przy umiarkowanym mrozie i tylko jako przyspieszacz, tj. nakładanie go na specjalny smar.
WD-40
WD-40 to jak najbardziej odpowiedni materiał, ale nie do smarowania, a do zmywania. Zawarte w nim oleje i benzyna ekstrakcyjna dobrze rozpuszczają parafiny, a tym samym usuwają pozostałości smaru. Zakres temperatur pracy środka wynosi od –18 do +145 stopni Celsjusza, uznawany jest za bezpieczny zarówno dla plastiku, jak i drewna. Jednak w praktyce olej wnika w drewno, dlatego nie należy impregnować nowych drewnianych nart WD-40. Lepiej pozostawić sprayowi rolę zmywacza, w ostateczności – przyspieszacza na starcie. Niska lepkość sprawia, że jest to nietrwała powłoka na narty.
Rada
Magazyn czystosc.decorexpro.com zaleca, aby na pierwsze kroki kupować dziecku plastikowe narty, ale bez karbów, a strefę pod butem smarować maścią trzymającą, ściśle według pogody za oknem. Dzięki temu maluch będzie mógł skupić się wyłącznie na koordynacji, nie rozpraszając się przyklejaniem śniegu, oblodzeniem itp.
Czym zastąpić żelazko
Wielu współczesnych producentów oferuje zarówno maści, jak i smary, które nie wymagają topienia gorącym żelazkiem. Rozprowadza się je gąbką, szczotką lub skrobakiem. Zdarza się jednak sytuacja, gdy zakupiono drewniane narty, a w pudełku ze smarami pozostały tylko radzieckie brykiety, które trzeba roztopić. Zaletą takich materiałów jest trwałość, minimalne ścieranie i impregnacja drewna.
Jak zauważają sportowcy, żelazko narciarskie można zastąpić zwykłym żelazkiem domowym, ale! Po pierwsze, musi to być stary model, bez funkcji parowania. Po drugie, stopka najprawdopodobniej zabrudzi się tak bardzo, że sprzęt do prasowania będzie już bezużyteczny. Istnieje jednak szansa, że uda się go wyczyścić specjalnym zmywaczem narciarskim. Po trzecie, ważne jest, aby nie przegrzać urządzenia.
Jeśli ma Pan/Pani ochotę się pobawić, istnieje możliwość skonstruowania żelazka z lutownicy o mocy 60–90 W. Do niej, zamiast grotu, mocuje się blaszaną płytkę w taki sposób, aby pozostał 'ogonek', który stanie się żelazkiem.
Jeśli przypomnieć sobie radzieckie żelazka narciarskie dla amatorów, były to grubościenne metalowe gladziki, które podgrzewało się na przykład na kuchence lub paląc w nich suchy spirytus (zaleta – można użyć na trasie, bez prądu). Teoretycznie więc roztopić parafinę może każde naczynie, w którym zagotuje się wodę: chochla, mały garnek, miska (niewygodnie będzie ją trzymać, bo nie ma uchwytu), patelnia, rondel.
Ten sposób jest niepraktyczny z dwóch powodów: trudno kontrolować temperaturę, a dno szybko stygnie, jeśli wyleje się wodę; jeśli zaś ją pozostawi, łatwo ją rozchlastać i zepsuć smar lub poparzyć się.
Jak nasmarować
W zasadzie wszystko już zostało powiedziane. Podsumowujemy:
- Rozetrzeć brykiet maści trzymającej na strefie pod butem. Wypolerować korkiem.
- Natrzeć parafiną końce drewnianych nart, wyrównać szczotką (elektryczne działają szybciej i znacznie oszczędzają czas) i roztopić żelazkiem narciarskim.
Płynne maści nanosi się obfitymi kroplami i rozprowadza skrobakiem, dalsza obróbka nie jest wymagana. Po jeździe – usuwa się je skrobakiem.
Ważne
Koniecznie należy przeczytać w instrukcji, czy maść i smar wymagają topienia żelazkiem. Początkujący narciarze powinni zwrócić uwagę na maści, które wystarczy rozetrzeć korkiem. Profesjonalne środki wymagają dużo czasu na aplikację, a na spacer po parku nie ma sensu się z nimi wdawać.
Pracując żelazkiem, należy przestrzegać kilku zasad:
- upewnić się, że warstwa parafiny jest wystarczająca, w przeciwnym razie żelazko stopi plastikowe narty lub spali drewniane;
- aby parafina się nie paliła i nie dymiła — nie zatrzymywać żelazka w jednym punkcie, tylko wygładzać powierzchnię ślizgową.
Na plastikowe narty amatorskie do spaceru stylem klasycznym lub łyżwowym koniecznie nakłada się maść trzymającą/hamującą. Do stylu łyżwowego bardzo źle nadają się narty z nacięciami — nie trzymają się na twardym śniegu i niwelują efekt maści.
Drewniane narty na początku każdego sezonu należy nasmarować parafiną, i bardzo wskazane jest użycie wysokiej jakości materiału wymagającego topienia żelazkiem. Taka powłoka posłuży dłużej. Na piętę, podobnie jak na plastikowych, przed każdym wyjazdem trzeba nałożyć warstwę maści trzymającej, kierując się temperaturą powietrza i stanem śniegu.
Pomimo liczby wskazówek, smarowanie nart, zwłaszcza nowoczesnymi materiałami, jest łatwym i prostym zajęciem. Postępuj zgodnie z instrukcją maści i smarów, stosuj się do naszych rad, a spacery narciarskie staną się Twoim ulubionym sposobem wypoczynku.











Przydatny artykuł. Wszystko opisane bardzo szczegółowo. Zachowam w zakładkach, żeby zimą przygotować swoje narty do sezonu.