Dlaczego zwykłych baterii nie można ładować, a akumulatory można – prosta odpowiedź
Baterie paluszkowe (AA) lub małopaluszkowe (AAA) wydają się tak podobne do akumulatora! Te same styki i obudowa, w środku elektrolit – ciecz, która jest źródłem ładunku. Jaka jest więc różnica? Dlaczego zwykłych baterii nie można ładować? Sekret tkwi w składzie chemicznym.
Bateria i akumulator – cechy wspólne
Ogólna budowa jest jasna: do pojemnika wlewa się ciecz, na dnie umieszcza się element bogaty w cząstki ujemne, a na przeciwległym końcu – element naładowany dodatnio. Elektrony pragną zająć „pozytywne

Dla Państwa informacji
W praktyce, szczególnie w tanich bateriach, reakcja ustaje znacznie wcześniej. Elementy pokrywają się warstwą soli i tlenków, które je izolują.
Różnice
Zasada działania jest taka sama dla baterii i akumulatorów. Jaka jest więc różnica? W składzie cieczy oraz materiałach katody i anody.
Baterie są z reguły alkaliczne, a ich ogniwa często rozpuszczają się w trakcie wymiany elektronów. Proces chemiczny w bateriach jest nieodwracalny. W akumulatorach stosuje się materiały, które pozwalają odnowić katodę i anodę za pomocą prądu wstecznego, czyli po zamianie plusa i minusa.
Skąd wziął się pomysł ładowania baterii
Pomysł ten nie jest tak absurdalny, jak może się wydawać. Tak, jeśli katoda cynkowa się rozpuściła, próby jej reanimacji są bezcelowe. Ale! Tanie baterie przestają działać z powodu tlenków, a ich zasób chemiczny nie jest wyczerpany do końca. Otóż radzieccy naukowcy odkryli, że jeśli przebije się zaizolowaną baterię silnym prądem, „skorupy
Proszę zwrócić uwagę
Objętość baterii paluszkowych/małopaluszkowych jest mniej więcej taka sama, niezależnie od ceny. Dlaczego więc tańsze szybciej się wyczerpują? Ponieważ ich styki i roztwór jonowy są wykonane z prostszych materiałów.
Jak doładować: dwa eksperymenty
Naładowanie baterii jest niemożliwe – naukowcy zmagali się z usuwaniem tlenków ze styków bez rozbierania ogniwa. Odwrócenie reakcji nie jest możliwe. Aby przeprowadzić ten eksperyment, potrzebny jest specjalny sprzęt i nie należy tego robić w domu.
A co, jeśli włożyć baterię do ładowarki do akumulatorów? Magazyn czystosc.decorexpro.com stanowczo odradza to robić: istnieje wysokie ryzyko wybuchu.
Dlaczego wybucha
Zasadniczo problemem jest zasada (alkalia). Jeśli przepuścimy przez nią prąd wsteczny, zacznie się nagrzewać, wydzielając gaz. I BUM! Zasada i produkty jej reakcji rozlecą się po całym pomieszczeniu, a odłamki obudowy łatwo poparzą i zranią dłonie i twarz.
Ale przecież pokazywali na YouTube!
Rzeczywiście, na YouTube są filmy, w których ładuje się baterie. W istocie jest to sposób na nieznaczne przedłużenie działania baterii, nic więcej.
Jak to się robi:
- Element zasilania umieszcza się w ładowarce na około 15 minut.
- Ściśle kontrolują temperaturę. Gdy tylko bateria nagrzeje się do 40 stopni (dłonią odczuwa się to tak, że chłodna obudowa stała się ciepła) — należy natychmiast wyjąć z urządzenia.
Taka «reanimacja» wystarcza, aby element zasilania działał jeszcze przez 5–10 minut. O wiele prościej i bezpieczniej pójść do sklepu i kupić nowe baterie.
Metoda jest skuteczna w przypadku tanich elementów, a w przypadku drogich – nie. Dlaczego? Ponieważ w tych drugich stosuje się materiały wyższej jakości, a elektrony nie są blokowane przez tlenki, ale są zużywane do końca, nie uda się ich wydostać z powrotem z anody. Gdyby było to możliwe, element nazywałby się akumulatorem.
Podsumowując. Ładowanie baterii, zwłaszcza drogich, nie ma sensu — prościej kupić nowe. I bezpieczniej. Jeśli zaś niepokoją Państwa ekologia i oszczędność, proszę jednorazowo wydać pewną kwotę i nabyć dwa komplety akumulatorów oraz ładowarkę. Ten zestaw posłuży Państwu nie jeden rok, więc zapomną Państwo o bateriach i ich kupowaniu, a tym bardziej o ładowaniu.




Już od ponad dwóch dekad ładuję baterie (nie akumulatory). Owszem, efekt nie jest tak znaczący, jak bym chciał, ale jest. Ale przy zachowaniu parametrów napięcia i prądu nie było wybuchów.
Pisze Pan/Pani bzdury! Baterie alkaliczne świetnie się ładują wbrew Pańskiej «teorii» i działają może tylko trochę krócej niż ich pierwszy okres rozładowania. Oto na przykład u mnie w elektrycznym dzwonku są dwie baterie GP. Dzwonek przestał dzwonić. Wyjmuję, wkładam je do ładowania, i to nie na «15 minut», ale na dobę! Po tym czasie znów dają ten sam prąd i napięcie i służą prawie tak samo długo do analogicznego rozładowania (zaprzestania działania dzwonka). I tak — WIELOKROTNIE!!! I to fakt! A Pańska teoria…
Świetny artykuł! Bardzo dziękuję za tak szczegółowe wyjaśnienie.