Dlaczego nie myję dywanów na myjni samochodowej – smutne doświadczenie stało się lekcją
Chcę Państwa ostrzec. Kilka tygodni temu zdecydowałem się zawieźć dywany do myjni samochodowej. Za 3 duże dywany policzono mi całkiem sporą kwotę – 101,28 zł. „Nic nie szkodzi” – pomyślałem – „za to w domu będzie o wiele czyściej”. Jak się okazało, bardzo się myliłem.
Oddano mi dywany całkowicie pokryte sporą warstwą kurzu. Na moją uwagę odpowiedziano: „Czego się Pan spodziewał, to jezdnia. W domu odkurzy Pan”. Okazało się jednak, że kurz to nie najgorsze. Na jednym z dywanów znalazłem mnóstwo plam z oleju silnikowego. Pracownicy kategorycznie odmówili zwrotu pieniędzy za niskiej jakości czyszczenie. Podobno wiedzieli Państwo, gdzie się zgłaszają, i powinni byli przewidzieć całe ryzyko.

Dlaczego dywany i myjnia samochodowa są niekompatybilne?
Przed tym incydentem nigdy nie prałem dywanów na myjni samochodowej. Z jakiegoś powodu byłem jednak przekonany, że ta procedura jest skuteczna. Może znajomi opowiadali, że wszystko poszło dobrze, a może przeczytałem o tym w internecie. Szkoda, że nie zgłębiłem tematu dokładnie, zanim podjąłem ten pochopny krok.
Kiedy opowiedziałem koledze, jakie dywany oddano mi z myjni samochodowej, usłyszałem od niego historię:
„U nas w pokoju dziecięcym leży dywan typu trawka – z długim, gęstym włosiem. Na dodatek jest w jasnobeżowym kolorze. Sam rozumiesz, w co zamienił się po długich miesiącach dziecięcych zabaw. Plamy z farb, soku i innych rzeczy były trudne do ręcznego usunięcia. I żona zaproponowała upranie dywanu na myjni samochodowej.
Zamówiliśmy usługę z dostawą. Za dodatkową opłatą dywan sami zabrali i przywieźli. Na pytanie, czy plamy znikną, zapewniono nas: przy użyciu „Kärcher” plamy nie mają szans. Ponieważ włosie jest długie, naliczono nam cenę mycia według najwyższej stawki.
Nadszedł czas zwrotu dywanu. Zamiast puszystej trawki zobaczyliśmy coś przypominającego zbity filc z sierści pudla. Nie udało nam się przywrócić włosia. Pieniędzy również nie zwrócono, mimo że składaliśmy skargi. Od tego czasu na myjni myję tylko samochód”.
Po wypytaniu innych znajomych usłyszałem wiele negatywnych opinii o czyszczeniu dywanów na myjni samochodowej. Przy okazji, nie chodzi o jedno konkretne miejsce. Ludzie korzystali z usługi w różnych częściach miasta. Ale często rezultat był opłakany. Zrozumiałem, co następuje: na myjni samochodowej znacznie łatwiej zniszczyć dywan, niż go wyprać. Urządzenie wysokociśnieniowe niszczy spód i włosie, a podczas suszenia na zewnątrz wykładziny pokrywają się ulicznym kurzem, brudem i olejem z samochodów.
Jeśli już korzystać z myjni samochodowej do prania dywanów, to jaką wybrać?
Myjnia samochodowa to ostatnie miejsce, do którego warto się zwracać w sprawie czyszczenia dywanów. Do tego celu istnieją specjalne pralnie chemiczne i firmy sprzątające, które używają specjalnych środków chemicznych i sprzętu. Są one w każdym stosunkowo dużym mieście.
W małych miasteczkach, gdzie tego rodzaju usługi nie są świadczone, myjnia samochodowa może być wyjściem w przypadku silnego zabrudzenia dywanu. Na przykład, gdy jest na nim pleśń, ślady moczu itp.
Ale wtedy do wyboru placówki trzeba podejść gruntownie:
- Myjnia samochodowa powinna znajdować się z dala od ruchliwej jezdni – w zaułku lub przynajmniej za wysokim płotem. Szczególnie ważne, żeby w pobliżu nie przebiegała linia kolejowa i nie było „pylących” zakładów produkcyjnych.
- Wybrać myjnię samochodową, która dysponuje komorą suszącą. Takich myjni jest naprawdę sporo. Suszą dywany nie na zewnątrz, ale w specjalnej maszynie. Dlatego nie trzeba martwić się osiadaniem kurzu i brudu.
Przed oddaniem dywanu do myjni samochodowej ważne jest, aby upewnić się, że wytrzyma on procedurę. Zwróć uwagę na rodzaj podłoża. Jeśli jest klejone lub ma długie włosie, lepiej nie ryzykować.
Smutne doświadczenie było dla mnie lekcją. Już więcej nie piorę dywanów w myjni samochodowej. Na spotkaniu rodzinnym zdecydowano, że będziemy używać specjalnych pianek do mycia. A jeśli stan stanie się naprawdę opłakany – wezwać specjalistów z firmy sprzątającej. Mam nadzieję, że moja opowieść komuś się przyda i ustrzeże przed fatalnym błędem.


