Według badań — sprzątanie szkodzi zdrowiu, warto sprzątać rzadziej: co mówią fakty
Jak często należy i można sprzątać w domu? Ogólne zalecenie to raz w tygodniu, jeśli chodzi o gruntowne czyszczenie. Natomiast odkładanie rzeczy na swoje miejsce powinno odbywać się codziennie, zaraz po użyciu. Plamy i inne niespodzianki również lepiej usuwać od razu, nie czekając, aż zaschną, wsiąkną, zakurzą się itd.

Może w ogóle nie sprzątać?
Oczywiście, że nie. Czyste mieszkanie to komfort i zdrowie. Dur brzuszny, czerwonka, cholera, liczne zaburzenia jelitowe, wszy, robaki pasożytnicze, a nawet zwykłe przeziębienia i infekcje dróg oddechowych są wielkimi miłośnikami brudu i kurzu. Ponadto z ulicy do mieszkania w mieście przedostają się w dużych ilościach spaliny samochodowe, pyły z fabryk i elektrociepłowni, kurz z ziemi i pyłki roślin, które łącznie wywołują choroby płuc, alergie, powikłania na ośrodkowy układ nerwowy, a nawet nowotwory.
Główny wróg to powietrze
Jeśli mieszka Pani/Pan poniżej czwartego lub powyżej dziesiątego piętra, potrzebne będą oczyszczacze, nawilżacze i jonizatory. Jak wykazała analiza porównawcza map hałasu i zanieczyszczeń gazowych, spaliny samochodowe gromadzą się w okolicach trzeciego piętra.
Fale dźwiękowe rozchodzą się najkrótszą drogą i jeśli okoliczne budynki tworzą studnię, to z powodu zanieczyszczenia hałasem cierpią wyższe piętra, a nie niższe. Z kolei wszystkie okna znajdujące się powyżej koron drzew są bezpośrednim celem dla odpadów dymnych z zakładów przemysłowych. Dlatego nawet wietrzenie w mieszkaniach miejskich jest kwestią wątpliwej korzyści: więcej brudu dostaje się do środka niż świeżego powietrza. Z tego powodu nie warto trzymać okien otwartych przez cały dzień. Dwa, trzy razy po 15 minut w zupełności wystarczy, chyba że mieszka Pani/Pan w ekologicznie czystym zakątku kraju.
Czy warto sprzątać nadmiernie często?
Również nie. I są na to co najmniej trzy uzasadnienia:
- W Norwegii naukowcy przez 20 lat obserwowali samopoczucie mężczyzn i kobiet z grupy badawczej i odkryli, że panie, które regularnie zajmowały się sprzątaniem, chorują na astmę o 3-4% częściej. Ponadto u gospodyń domowych i zawodowych sprzątaczek zauważalnie zmniejsza się objętość wydechowa (co również prowokuje astmę i niewydolność płuc). Jak sądzą specjaliści, przyczyną jest drażniące działanie chemii gospodarczej. W praktyce kobiety regularnie sprzątające dom, mieszkanie lub biuro niszczą swoje zdrowie w takim samym stopniu, co nałogowe palaczki. Co ciekawe, u mężczyzn takiej zależności nie stwierdzono.
- Badania europejskie wykazały, że częste sprzątanie zarówno w domu, jak i w ogrodzie jest równie szkodliwe dla kobiet i mężczyzn. Przez rok, z powodu domowego zapału, u badanych stale podwyższone było ciśnienie, a skoki występowały częściej niż u tych, którzy spędzali wolny czas na spokojnym odpoczynku lub uprawianiu sportu. Zdaniem naukowców, chodzi o charakter obciążeń. Odchylona głowa, długotrwała pozycja w pochyleniu, brak rytmu i zaplanowanych przerw, obciążenie tych samych grup mięśni itp. sprawiają, że sprzątanie zarówno w pomieszczeniach, jak i na zewnątrz jest raczej szkodliwym zajęciem niż rozgrzewką.
- Immunolodzy z różnych krajów świata odkryli, że osoby mieszkające w zbyt czystych mieszkaniach częściej chorują na choroby sezonowe. Ich odporność jest obniżona, ponieważ organizm nie przywykł do walki z agresywnym środowiskiem.
Ile razy sprzątać?
Stara mądrość mówi: zamiataj codziennie, myj raz w tygodniu. Dawniej było to konieczne, aby nie uszkodzić drewnianych podłóg, a dziś – aby nie popadać w fanatyzm i nie niszczyć swojego zdrowia oraz odporności całej rodziny.
W praktyce zaobserwowano: jeśli w domu nie ma zwierząt, rodzice pracują, a dzieci chodzą do przedszkola/szkoły, kurz, mech i brud po prostu nie mają czasu się nagromadzić. A nawet jeśli w domu jest kot, cały jego wysiłek nie wystarczy, by zapaskudzić cały dom sierścią wcześniej niż w 5 dni. Dlatego śmiało przesuńcie mycie podłóg na sobotę, niedzielę lub piątkowy wieczór.
To samo dotyczy mycia mebli kuchennych: widoczne zacieki i przypadkowe kałuże, oczywiście, należy usuwać od razu, ale ogólnie tłuszcz nie zdąży przylgnąć do frontów i „fartucha” w ciągu kilku dni. Raz na tydzień, a nawet raz na trzy tygodnie – to optymalny wybór, szczególnie jeśli mają Państwo okap.
Włączniki światła, skrzydła drzwi i listwy przypodłogowe, drzwi lodówek i szafek – to samo. Nie w każdym domu nawet w ciągu tygodnia zdążą pokryć się widocznymi odciskami palców. Często wystarczy je myć raz na trzy tygodnie.
Porada
Staraj się rzadziej używać ostro pachnącej chemii gospodarczej. Świeże zabrudzenia można całkiem usunąć czystą wodą i flanelą lub mikrofibrą. Jeśli codziennie po umyciu zębów przecierasz umywalkę gąbką z wodą lub zwykłym mydłem, wówczas trzeba ją szorować specjalnym środkiem znacznie rzadziej – raz na 1–3 tygodnie.
Żyrandole, wierzchy szafek i lodówek, odległe półki – kwestia dyskusyjna. Kurz, zwłaszcza w mieście, szczególnie jeśli w mieszkaniu jest dużo tekstyliów i puszyste zwierzęta, gromadzi się niezwykle szybko. Magazyn czystosc.decorexpro.com zaleca swoim czytelniczkom usuwać warstwę kurzu dopiero wtedy, gdy stanie się widoczna, ale zanim zamieni się w rozlatujące się strzępy. Aby sprzątanie było szybsze i bezpieczniejsze, warto zaopatrzyć się w odkurzacz ręczny lub miotełkę magnetyczną (włoski przyciągają drobinki dzięki elektryczności statycznej).
Optymalizacja sprzątania
Aby nie musieć radzić sobie z ogromną ilością sprzątania pod koniec miesiąca, warto rozłożyć je na tygodnie: w jeden weekend zająć się żyrandolami, w drugi – drzwiami i listwami, w trzeci – praniem dywanów itd., tak aby pełny cykl trwał trzy-cztery tygodnie.
Jeśli w domu są małe dzieci, zwierzęta domowe, niepracujący dziadkowie, plamy i brud gromadzą się szybciej. Na przykład kuchnię trzeba zamiatać dwa razy dziennie, a przypadkowe plamy i ślady karmy – codziennie. Mimo to generalne mycie całej podłogi można odłożyć na weekend lub wykonywać dwa razy w tygodniu, nie częściej.
Wreszcie dokładnie rozejrzyjcie się po domu. Ile w nim zbędnych rzeczy? Czy naprawdę potrzebne są statuetki i figurki, z których tak trudno ścierać kurz? I czy nie czas wyrzucić stare, podarte ręczniki? Skorzystajcie z rad Marie Kondo, aby wyrzucić wszystko, co zbędne, z domu, z głowy, z życia.
Główne zasady: zostawcie tylko te rzeczy, które Was cieszą, wyznaczcie każdemu przedmiotowi własne miejsce i odkładajcie go tam natychmiast po użyciu, wybierajcie te miejsca tak, aby wygodnie je było odkładać, ubrania i bieliznę przechowujcie pionowo, ustawiając w rulony lub składając w zestawy, aby nie grzebać w szufladach, naruszając porządek. Rozpoczynając sprzątanie, opracujcie przynajmniej przybliżony plan, na przykład zacznijcie od przeglądu garderoby na wiosnę, kontynuujcie myciem okien i ścieraniem kurzu, a zakończcie myciem podłóg.
Myjcie najpierw czyste pomieszczenia, potem bardziej zabrudzone, na końcu myjcie korytarz, przedpokój i przedsionek. Używajcie nowoczesnych ściereczek z mikrofibry, a po dokładnym wypłukaniu po ostatnim przejściu, wrzucajcie je do pralki – nie traćcie czasu i sił na to, do czego służy sprzęt. Urządzenie znacznie skuteczniej wypierze i od razu podsuszy ścierkę do podłogi, Wam pozostanie tylko wrzucić ją na brzeg wiadra i schować pod zlewem lub w szafie.
Dziś wynaleziono miotły elektryczne z końcówką myjącą, roboty-odkurzacze i odkurzacze ręczne, zmywarki do naczyń, trzepaczki do kurzu z efektem magnetycznym – wydajcie jednorazowo pewną sumę pieniędzy, aby poświęcać mniej czasu i zdrowia na sprzątanie.





Odkurzacz — to najniebezpieczniejsze. Jeśli używano go chociaż raz po remoncie, a zwłaszcza podczas niego — mogą się w nim znaleźć KANCEROGENY (azbest, azbestocement, itp.). Jeśli ma nanofiltr, to część cząstek, które przez niego przeszły, jest równie niebezpieczna, jak cząstki samego filtra, które również są wydmuchiwane. Przecież rak — to choroba nanowielkości, wywoływana przez nanoagentów. Właśnie takiego rozmiaru są wirusy i kancerogeny!
Czy wy jesteście jednymi z lekarzy z Dzena? Tutaj jest wielu takich autorytetów!
Słuchajcie… jaki bzdury, to co z tego wynika – lepiej żyć w kurzu i brudzie??
Swietłano, tak, lepiej żyć w brudzie niż w sterylności. Sterylność — źródło wielu chorób u dzieci. Dzieci, które dorastały w sterylnym domu — alergicy, cierpią na choroby autoimmunologiczne, w przedszkolu ciągle chorują. Ponieważ ich układ odpornościowy został nieprawidłowo ukształtowany. W czasie, gdy powinien się kształtować, nie spotkał się z wystarczającą ilością różnorodnej mikroflory. Lekarz.
Prawdopodobnie tak właśnie żyć w kurzu… a raczej, ogólnie rzecz biorąc, proponują zatrudnić pomoc domową.
Głupi artykuł.
Wszystko powinno być z umiarem, ale siedzieć w brudzie w mieście i na zarośniętym trawą działce za miastem też nie jest fajnie. Oczywiście robotyka to duża pomoc — ale nie każdego na nią stać… kupiliśmy sobie robota do mycia okien i on dosłownie nas uratował przy myciu mnóstwa okien w miejskim mieszkaniu.
Znam jedną kobietę – czyścioszkę, ma astmę, artykuł jest prawidłowy.
A ja znam 2 kobiety – brudasy i one też mają astmę.
Wniosek — artykuł jest nieprawidłowy…
Tak, czyścioszki, a nawet ich dzieci często stają się astmatykami i alergikami. Z obserwacji życiowych.
Trzeba się stąd wynosić wszystkim ignorantom!
Tak, my w zasadzie tak sprzątamy. A kurz zawsze jest, nawet jeśli usuwa się go codziennie.
Znam rodzinę, w której odruchowo-gorączkowo sprzątano wszelkimi metodami czyszczenia i udrażniania z powodu «alergii» 4-letniej córki, a po 8 latach tej «sterylizacji» alergikami stała się cała rodzina, tj. 6 osób, w tym starsza babcia. Chemia, nawet jeśli «domowa», pozostaje chemią.
Tu nie widać niepiśmiennych, może to tylko literówka. Proszę pisać na temat, tylko na temat. Tu nie piszą dyktanda, zostaw swoje nauczycielskie nawyki.
Mając astmę i alergię na kurz, oczywiście staniesz się czyścioszką. Inaczej zarosniesz brudem i nie będziesz w stanie posprzątać bez leków.
Należy sprzątać w miarę zabrudzenia!
Kiedy służyłem w Armii Radzieckiej, wszystkie sprzątania były wykonywane przed porannym posiłkiem, w tym mycie podłóg. Nie było żadnego sprzętu do sprzątania, nawet mopa, wszystkie prace wykonywano ręcznie, a nikt nie chorował. Po powrocie z wojska trzymam się porannego sprzątania swojego mieszkania zamiast gimnastyki. Mieszkanie jest zawsze w porządku, tylko ganiam domowników, żeby wycierali buty w przedpokoju i nie wnosili psich bomb do domu. Jak to mówią, NABAŁAGANIŁEŚ, posprzątaj po sobie natychmiast. Czysto jest tam, gdzie nie śmiecą, a stale sprzątają. Trzeba przyzwyczaić się, jak w toalecie: skorzystałeś, spuść wodę, wtedy wszystko będzie w porządku.
Aby nie wnosić z ulicy piasku, plwocin i psich bomb, jeśli istnieje choćby najmniejsza możliwość, oddziel od przedpokoju, holu lub korytarza dodatkowymi drzwiami mały przedsionek. Wtedy całe buty uliczne zostają na stojaku, a do domu nie trafia ani piasek, ani różne zarazki z ulicy.
My zdejmujemy buty w przedsionku i od razu przekraczamy próg, nie chodząc boso po przedsionku. Zdjąłem jeden but i od razu wchodzę do mieszkania, potem zdejmuję drugi, przy okazji ćwicząc równowagę, i uczę tego samego domowników.
…zamiast gimnastyki….
Dlaczego zamiast? Gimnastyki nikt nie odwołał :-)) A
W mieszkaniu się sprząta, a sprząta się precz.
Oto chociaż jedna osoba znająca się na pisowni!
Jak miło spotkać osobę znającą się na pisowni
W artykule nie ma nic nowego, tak właśnie sprzątamy i większość moich znajomych też. Elena, Tatiano, sądząc po tym, jak boleśnie reagujecie na ortografię, trafiłyście nie tam, gdzie trzeba. Jeśli wchodzę z telefonu, zdarza mi się opuszczać litery.
Raz w tygodniu trzeba sprzątać
Sprzątanie to sprawa bardzo indywidualna. Obecnie nauka szybko się rozwija, pojawiają się nowe technologie. Istnieje możliwość utrzymania czystości w domu bez używania chemii. Dzięki temu zachowuje się zdrowie i oszczędza budżet rodzinny. A także skraca się czas sprzątania mieszkania.
Co się dzieje z całkiem jeszcze niemłodą kobietą, która patrzy, jak narasta bałagan, ale nie jest w stanie już z nim walczyć?
Gotowanie – tak, sprzątanie – nie!
Przyjemnie jest przebywać w czystości i porządku, osiąga się to pracą – sprzątaniem. A bez pracy nie ma kołaczy. Tak to jest.
A ja zawsze wiedziałam, że sprzątanie jest szkodliwe ))
Sprzątanie można zamienić w przyjemność, oszczędzając przy tym siły i zdrowie. Aby to osiągnąć, trzeba zrezygnować z chemii gospodarczej.
Aby nie wnosić z ulicy piasku, plwocin i psich bomb, jeśli istnieje choćby najmniejsza możliwość, oddziel od przedpokoju, holu lub korytarza dodatkowymi drzwiami mały przedsionek. Wtedy całe buty uliczne zostają na stojaku, a do domu nie trafia ani piasek, ani różne zarazki z ulicy.
My zdejmujemy buty w przedsionku i od razu przekraczamy próg, nie chodząc boso po przedsionku. Zdjąłem jeden but i od razu wchodzę do mieszkania, potem zdejmuję drugi, przy okazji ćwicząc równowagę, i uczę tego samego domowników.
Pierwszy sensowny artykuł. Nie należę do grona superczyściochów, ale czystość i porządek lubię. Sprzątam mniej więcej tak, jak napisano w artykule. Nigdy nic takiego nie czytałam, po prostu intuicyjnie. A co do astmy — to prawda. Znam takich ludzi.
A ja w ogóle sprzątam według nastroju! Jest nastrój – sprzątam, nie ma – to nie ma i po sprawie?
Sprzątać trzeba, gdy jest nastrój, nie trzeba się zmuszać!!?
Całkowicie popieram, wszystko trzeba robić z radością.