Udało się zaoszczędzić na ogrzewaniu prawie 2 razy: opowiadam, co poradził zrobić fachowiec
Zamiast 280 zł zacząłem płacić 160 zł. Na początku nie wierzyłem, że można aż tak oszczędzić na ogrzewaniu – prawie o połowę! Ale posłuchałem znajomych, skonsultowałem się ze specjalistami i odważyłem się. Oto co mi poradzili zrobić w pierwszej kolejności.

Zmniejszyć straty ciepła
Oczywiste jest, że im mniej ciepła ucieka z pomieszczenia na zewnątrz, tym lepsze i bardziej ekonomiczne jest ogrzewanie. Bez remontu i ocieplenia domu każdy sprytny sposób na oszczędzanie na ogrzewaniu jest skazany na porażkę. Ale dobry remont kosztuje sporo pieniędzy. Dlatego postanowiłem zrobić to, co najważniejsze. Zaprosiłem fachowca z kamerą termowizyjną, który stwierdził, że większość ciepła ucieka u mnie przez dach i okna.
Co ja zrobiłem:
- Naprawiłem i ociepliłem dach wełną mineralną. Najpierw załatałem miejsca przecieków. Potem cały dach po krokwiach obłożyłem wełną mineralną o grubości 15 cm. Między belkami położyłem wełnę mineralną 20 cm.
- Wymieniłem okna na energooszczędne. W domu częściowo były okna drewniane i plastikowe. Te ostatnie miały już około 10 lat. Dość pożółkły, przepuszczały przeciągi, słabo trzymały ciepło (najtańsze jednokomorowe). Postanowiłem wszędzie zamontować dwukomorowe okna plastikowe z powłoką energooszczędną na szybach – I-szyba. Odbijają do 90% ciepła do wnętrza i nie przepuszczają zimna z zewnątrz nawet przy -30 stopniach.
Nawet po tak minimalnym ociepleniu w domu zrobiło się gorąco, więc przykręciłem kocioł.
Uwaga! Nie namawiam do robienia dokładnie takiego samego remontu. W każdym domu, mieszkaniu są własne problematyczne miejsca. U kogoś «przewiewają» ściany, u kogoś drzwi. Wszystko jest indywidualne. W idealnym przypadku trzeba ocieplić całość.
Zainstalować termostat pokojowy
Kolejnym punktem w moim planie była instalacja termostatu pokojowego dla kotła. W domu stoi gazowy kocioł Bosch 6000Gaz 18WH. Do ogrzania 120 m² w zupełności wystarcza. Ale chodzi o to, że kocioł często grzeje dom, kiedy nie ma to żadnego sensu.
Na przykład w nocy. Wszyscy śpią pod kołdrą i nie marzną. Wręcz przeciwnie, bywa nawet gorąco. Wolałbym spać w chłodzie. Ale nie można przykręcić kotła, bo rano wstawać będzie zbyt zimno. Ja mogę wytrzymać, ale małe dzieci narzekają.
Drugi aspekt – ogrzewanie w dni powszednie. Ja i żona pracujemy od 8 rano do 17, dzieci w przedszkolu. Przykręcamy kocioł, bo to aż 7 godzin ogrzewania na jałowo. Efekt – wracamy do niezbyt komfortowego, wystygłego domu.
Aby nie marznąć i jednocześnie oszczędzać na ogrzewaniu, postanowiliśmy zamontować termostat pokojowy.
Wybrałem według opinii cyfrowy programowalny termostat Beok (zamówiłem na AliExpress za 80 zł). Co on robi:
- Mierzy temperaturę w pomieszczeniu i reguluje pracę kotła. Gdy za oknem jest słonecznie lub odwilż, dom stygnie bardzo wolno (szczególnie po ociepleniu), a kocioł cykluje znacznie rzadziej.
- Sterowany przez Wi-Fi. Można podkręcić ustawienia kotła, leżąc na kanapie.
- Programowalny na każdy dzień tygodnia i na różne okresy czasu. Ustawiłem temperaturę na weekendy: 23 stopnie od 7 rano i 19 stopni od 21:00. W dni powszednie termostat jest zaprogramowany, aby utrzymywać temperaturę 23 stopnie od 6 rano, 17 stopni od 8 rano, 23 stopnie od 16:00 i 19 stopni od 21:00.
Podłączyłem i skonfigurowałem czujnik zgodnie z filmem na YouTube. Do zestawu dołączona jest instrukcja w języku angielskim. Najważniejsze dla prawidłowego działania to zamontowanie termostatu w centralnym pomieszczeniu (salonie). Na temperaturę w nim będzie zorientowane ogrzewanie w całym domu. Sam czujnik powinien wisieć na wysokości 1,5 m od podłogi, z dala od grzejników i urządzeń oraz w pobliżu gniazdka elektrycznego.
Oczywiście, inwestycje były niemałe i nie zwrócą się w ciągu roku. Ale patrząc na rosnące ceny, szczerze się cieszę, że kwoty na rachunku są całkiem akceptowalne, a nie tak astronomiczne jak u sąsiadów. Dodatkowo odkryłem jeszcze jedną nieoczekiwaną zaletę przeprowadzonych prac. W domu jest wygodniej zarówno podczas siarczystych mrozów, jak i letnich upałów. W ten sposób zaoszczędziliśmy również na klimatyzacji, która teraz praktycznie się nie włącza. A jeśli robi się zbyt gorąco, wystarczy pozwolić jej popracować około dwóch godzin.
W planach na przyszłość stopniowe dalsze ocieplanie. Myślę również nad zainstalowaniem drugiego kotła, elektrycznego. Jeśli dom będzie dobrze ocieplony, będzie można ogrzewać go nim w nocy po najtańszej taryfie, a w ciągu dnia wyłączać. Kocioł gazowy pozostanie jako zabezpieczenie na wypadek silnych mrozów. Ale tutaj trzeba wszystko dokładnie obliczyć.



