Dlaczego babcie zabraniają mycia podłóg wieczorem lub na noc?
Gwizdać w domu — nie będzie pieniędzy, rozsypać sól — do kłótni, nie można myć podłóg na noc. Te i inne podobne powiedzenia często zrywają się z naszych ust. A co właściwie się stanie, jeśli umyję podłogę wieczorem? A dlaczego właśnie na noc nie można? Jaki sens niosą te stwierdzenia, skąd się wzięły?

Ludowe przesądy i jak powstały
Dom dla człowieka — to nie tylko miejsce, gdzie można schronić się przed niepogodą, spać, jeść. Spędzamy w domu większą część swojego życia. Samo pojęcie Domu, Mieszkania, Rodziny niesie w sobie pewien sakralny sens.
Od niepamiętnych czasów wokół domu i spraw domowych powstawało wiele przesądów i wierzeń, zasad i rytuałów, które pomagały uporządkować i uregulować życie codzienne.
Obserwacja zjawisk naturalnych, śledzenie przypadków i prawidłowości w życiu pozwoliły naszym przodkom stworzyć obszerny zbiór przesądów, które dotrwały do XXI wieku. Do dziś przestrzegamy tych zasad, nie zastanawiając się nad ich znaczeniem.
Mycie podłogi na noc — zły przesąd
Nasi przodkowie byli przekonani o istnieniu dwóch przeciwstawnych światów — jasnego i ciemnego. Od wschodu do zachodu słońca ludzie byli pod ochroną sił jasnych — aniołów. Nocą natomiast nadchodziła pora sił ciemnych, wobec których człowiek był bezbronny.
Wykonywanie prac domowych – porządkowanie, mycie, czyszczenie – w świetle dnia uważano za słuszne. Aniołowie widzieli staranność i sprawność gospodyni i cieszyli się. W ten sposób podtrzymywana była pozytywna energia domu.
Co może się stać, jeśli złamie się ten przesąd? Ludowa mądrość twierdzi, że jeśli podłogi umyje się na noc, to:
- z domu odejdzie pokój i zgoda;
- przyjdą choroby i dolegliwości;
- odejdzie dobrobyt finansowy;
- na dom mogą rzucić urok;
- istnieje ryzyko «zamknięcia» drogi do domu dobrym ludziom.
Mistyczne znaczenie przesądu o zakazie mycia podłóg na noc
Jeśli myje się podłogę po zachodzie słońca, można z domu wymyć szczęście i dostatek. Wtedy też nie wolno zamiatać ani wyrzucać śmieci.
Wszystko, co znajduje się w domu, nasiąka energią, «duchem» domu. To, co wynoszone jest za próg wieczorem, nawet woda po myciu podłogi, może znaleźć się w mocy ciemnych sił, nieżyczliwych ludzi. Mogą rzucić urok na rodzinę. Mycie podłóg w nocy — otwarcie drogi nieczystym siłom.
Praktyczne korzenie ludowego przesądu
A teraz przyjrzyjmy się temu przesądowi z praktycznego punktu widzenia. Dawniej podłogi w bogatych chatach były (jeśli były) po prostu deskowe – niepolerowane i niemalowane. Umycie podłogi było zadaniem na wiele godzin. Oto co robiła gospodyni:
- skrobała deski nożem;
- tarła podłogę łykiem z ługiem;
- dokładnie płukała wodą.
Do tego zabiegu zużywano dużo wody. Drewno wchłaniało wilgoć, a następnie wymagało długiego suszenia. Dlatego podłogi myto rzadko, tylko wiosną i latem, koniecznie rano, aby zdążyły wyschnąć do nocy. Zimą ograniczano się do zamiatania.
W nocy pieców nie palono, dom się wychładzał. Gdyby sprzątanie odbywało się wieczorem, domownicy musieliby spędzić noc w wilgoci i zimnie. Tak więc w tej zasadzie jest racjonalne ziarno.
Tak naprawdę to ludowe przysłowie kryje w sobie wielką mądrość: dobra gospodyni powinna wykonać całą pracę przed zachodem słońca. Bez światła żadnej pracy nie da się dobrze wykonać. Elektryczność pojawiła się stosunkowo niedawno.
Czy myć podłogi wieczorem po wyjściu gości?
Mądrość ludowa przestrzega gospodynię przed wieczornym sprzątaniem po przyjęciu gości. Jeśli goście są Państwu mili i nie chcą Państwo, aby zapomnieli drogi do Państwa domu, nie należy myć ani zamiatać podłogi po ich wyjściu. Warto poczekać do rana, w przeciwnym razie „zamyje się” drogę dobrym ludziom.
Jeśli natomiast gość jest Państwu niemile widziany, należy umyć lub zamieść podłogę w kierunku progu zaraz po jego wyjściu. Mogą być Państwo pewni, że więcej nie przyjdzie.
Współczesne odczytanie przesądu
Od czasów nieheblowanych podłóg w izbach minęły wieki. Dla współczesnej gospodyni mycie podłogi to kwestia chwili. Najczęściej jest to przecieranie laminatu lub linoleum wilgotną szmatką z użyciem chemii gospodarczej. Do nocy niezdrowe substancje nie zdążą się ulotnić, a sen nocny może być zaburzony.
Jest jeszcze jeden argument na poparcie tego przesądu. Wieczorem po dniu pracy w domu zbiera się cała rodzina. W tym czasie należy odpoczywać, „wieczerzać” przy niespiesznych rozmowach i przyjemnych zajęciach. Tak było od niepamiętnych czasów: wieczór to czas rodziny, odpoczynku i rozmów. Przestrzeganie tej zasady to dobry powód, aby odłożyć sprzątanie „na później”, a nie krzątać się po domu po dniu pracy.
Czy warto wierzyć ludowym przesądom?
Obecnie kobiety w większości pracują w ciągu dnia, a do domu wracają wieczorem. Kiedy więc, jeśli nie pod koniec dnia, posprzątać w domu? Dzięki postępowi i elektryczności dzień świetlny się wydłużył. Tempo współczesnego życia dyktuje nowe zasady. Pojawiają się nowe przesądy, które stają się „ludowe”. Na przykład: jeśli wieczorem umyje się samochód – rano na pewno będzie padać!
Czy wierzyć w dawne przesądy, czy nie – wybór należy do Państwa. Ważne, aby nie popaść w zależność od przesądów. Niewątpliwie kryje się w nich wiekowa mądrość, ale warto kierować się zdrowym rozsądkiem.





W dzisiejszych czasach wytłumaczenie tego przesądu jest jedno, proste i logiczne: wieczorem, przy słabym oświetleniu, podłogi można niedokładnie umyć i przeoczyć zabrudzenia. Jeśli nie dąży się do idealnej czystości lub w ciągu dnia nie ma czasu na mycie z powodu pracy, a mycie tylko raz w tygodniu w weekend jest niewystarczające (na przykład z powodu małych dzieci lub alergików), to można wieczorem przetrzeć podłogi bez użycia chemii domowej, to nie jest straszne. Ale jeśli planuje się gruntowne sprzątanie, lepiej znaleźć na to bardziej odpowiednią porę dzienną, zamiast skakać ze ścierką na noc.
Myję (przecieram bez żadnej chemii) podłogi późnym wieczorem, a nawet w nocy, żeby podczas snu nie było kurzu.. W mieszkaniu jest bardzo dużo kurzu z powodu ruchliwej drogi pod oknami.
Wieczorem, gdy cała rodzina zbiera się razem, te kilka godzin przed pójściem spać, Wy, Panie, marnujecie po prostu na sprzątanie. Brak mi słów. Właśnie te godziny są najcenniejsze dla umacniania rodziny. Po powrocie z pracy głowa rodziny oczekuje ciepłej kolacji, telewizora. Tu podeszły dzieci ze swoimi dzienniczkami… Zamiast tego na środku pokoju wiadro z wodą, mop, ścierka, śmieci, zła, złośliwa żona. Aż chce się wyjść i pójść z chłopakami do baru piwnego.
A pomóc żonie w sprzątaniu to nie łaska?! Wspólna praca również zbliża, nie mniej niż siedzenie na kanapie. A żona jest zła być może dlatego, że nie ma żadnej pomocy od głowy rodziny, która tylko oczekuje i nie jest przyuczona do sprzątania po sobie! Uciec do piwiarni z przyjaciółmi to oczywiście najprostsze wyjście.
W pełni popieram) dlaczego to większość mężczyzn w sprzątaniu widzi złą, złośliwą żonę, ale nigdy nie zaproponuje pomocy.